Wyświetl pojedynczy post
Szymek_Ruch
Junior Member
 
Od: 09.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#29
Stary 15.07.2011, 04:00
Pozwolcie, ze sie wypowiem, chociaz powiem szczerze ze mam opory, bo wiem jaka to wywola reakcje. Mam tez opory, po tym co czytam na temat Slazakow na tym forum, ale coz. Czuje misje, wiec napisze, a nuz ktos zrozumie. Bedzie dlugo, moze troche chaotycznie, ale prawdziwie...

Mysle, ze moja opinia, mimo ze pisana od strony slaskiej, bedzie dla was w miare obiektywna, np. z tego powodu, ze urodzilem sie w Chorzowie, a wiec w centrum aglomeracji (a nie w Lublincu ), wychowalem sie tam, wyksztalcilem, a od kilku lat pracuje w Krakowie. Lacze wiec troche Slaska i troche Krakowa, co mysle ze pasuje i do forum i do tematu.

Zaczne od jezyka, bo na socjologii pierwszego co nas uczyli, to ze jadac do tubylcow musisz pamietac o podstawowej rzeczy: jezyku tubylcow. W domu uczony bylem mowic po polsku, czesc rodziny szprechala po niemiecku, a na placu godalo sie po slonsku. Dzieki nauce polskiego nie mialem problemow w szkole, dzieki slonskiemu moglem sie kumplowac z chopcami z placu, a dzieki niemieckiemu, rozumiem go do dzis w stopniu komunikatywnym.

Zrodel animozji pomiedzy ludnoscia zamieszkujaca Slask i reszta kraju jest wiele. Ja chcialbym w miare krotko napisac o takich przyziemnych, nie wspominajac o wojnie czy polityce. W momencie jak odkryte na Slasku zloza mogly byc eksploatowane, na Slask zaczeli zjezdzac ludzie z calej Polski. I juz w zasadzie wtedy zaczely sie problemy. Inaczej poukladana kulturowo rdzenna ludnosc niezbyt przychylnie patrzyla w strone swoich nowych sasiadow. Po pierwsze dlatego, ze przyjechali tu (w mniemaniu czesci z nich) troche za kare. POrzucali czesto malownice wioski i miasteczka, w zamian za mieszkanie w bloku w otoczeniu surowej architektury regionu. Przybysze nie zamierzali tu zostawac na dlugo, a jedynie zarobic troche kasy i spadac. Poczucie tymczasowosci nie pozwalalo im w calkowitej asymilacji do spoleczenstwa slaskiego. Zanikaly takie codzienne obowiazki jak mycie klatki schodowej przez tydzien przez mieszkancow kazdego mieszkania po kolei. Odsniezanie chodnikow wokol kamienicy zima. Wspolny magiel, chodowla golebi, firanki w oknach na polpietrze kamienic itd. Slazacy popelnili i popelniali pozniej swoj (moim zdaniem) najwiekszy grzech. Pozwolili na to, zeby przybysze nie przyjeli ich zwyczajow, jezyka, kultury itd. Wykazali sie dupowatoscia i zbyt pozno sie o tym przekonali. Wracajac do mieszkan. W tamtym okresie byl to towar deficytowy, ale regula bylo rozdawanie duzych i wygodnych mieszkan przybyszom, co powodowalo kolejne animozje i konflikt sie zaostrzal. Wladza centralna obsadzala tez czesto kierownicze stanowiska, mimo ze uczelnie na Slasku dzialaly juz od dlugiego czasu. Panowalo bowiem przekonanie, ze Slazacy to dobrzy robotnicy i tylko robotnicy i najlepiej nie oddawac im wladzy.

Ale jestem tez daleki od przypisywania tylko dobrych cech Slazakom a zlych Polakom. Ale jedno wiem na pewno, krzywde robi sie ludziom poprzez mieszanie ludnosci w sposob znaczacy, nienaturalny. (jak to ma miejsce po wojnach, gdy granice panstw sie przesuwaja. Przesiedlency albo zostana ponizani [Zydzi w nowym panstwie Izrael], albo beda ponizac tubylcow [Afganczycy w Pakistanie, Indiach]).

Co mi sie nie podoba, to uzywanie zamiennie slow Slazak i gornik. Martwi mnie tez spora ilosc uprzedzen i niewiedzy. Jesli do tego ktos rzuci haslo, ze chca nam Polske zabierac, to nic tylko kalachy w dlon i rozstrzelac hanysow. Co ciekawe samo slowo hanys jest obrazliwe i pochodzi o imienia Hans, a skoro Slazacy to Niemce, no to tez hanysy. A my som Slonzoki.

Zwykle wsrod osob z Polski nie znajacych tematu, dyskusje na temat Slaska, Slazakow, narodowosci czy jezyka slaskiego, RAS itd, sa prowadzony z uzyciem duzych emocji. Mozna tam znalezc sporo gorzkich slow o Slazakach, o tym ze maja wypier... z kraju, ze gornicy maja 13ki itd. Ja pochodze z hutniczej rodziny i chuja mielismy ze tego, jak to nazywacie, dobrobytu. Przede wszystkim ten dobrobyt zostal przejedzony przez wladze komunistyczne, a Gierek rzadzil krotko i tylko w latach 70. tak naprawde ludziom zylo sie w miare dobrze (w tym gornikom bardzo dobrze). Zgadzam sie ze koles od lamp, ktory nigdy nie schodzi do ciezkiej pracy pod ziemia nie powinien sie ubiegac o wczesniejsza emeryture. Ale ryle, ludzie z podsadzki itd to sa ludzie ciezkiej roboty, z wysokim ryzykiem smierci, kalectwa czy dozywotniej choroby. Uwazam, ze im sie akurat nalezy, a skoro firme stac to niech im placi. Tak wiec na Slasku nie zawsze byl dobrobyt i nie dla wszystkich.

Szkola. Mamy fajny zwyczaj. Przychodzi sie w pierwszy dzien szkoly z tytą. Tyta jest wypelniona slodyczami, zeby umilic pierwszoklasiscie ten dzien. Tyta ma zwykle troche mniej wzrstu niz uczen - czyli jest calkiem spora, wiec kto biedniejszyupycha wate, a cukierki udaja dobrobyt na gorze (tak bylo jak ja szedlem do podstawowki w 1990). Tego zwyczaju nie ma w Polsce. [ tak by the way: Co ja pisze, nie ma w Polsce? A Slask gdzie jest jak nie w Polsce. No widzicie, u nas sie zawsze mowilo ze jestesmy na Slasku a w Polsce jest cos tam...] Pewnie pochodzi to stad, ze zaokraglajac Slask przez ok 700 lat byl w Niemczech, 600 w Polsce, jakis czas w monarchi habsburskiej. ===>>> (Kazimierz Wielki zrzekl praw do wiekszosci ksiestw Slaska w XIV w. na rzecz krola Czeskiego Jana Luksemburskiego). W 1526r. Slask, razem z calym krolestwem Czech pod panowaniem Habsburgow. W 1742 Prusy zdobywaja Slask (o ktory walczono wtedy w tzw. I, II i III wojnie Slaskiej), odbierajac go Austrii (Cesarstwu Rzymskiemu Narodu Niemieckiego). 85% terytorium Slaska ze stolica we Wroclawiu dostaje sie pod panowanie Prus. Wtedy ustalily sie granice, ale wojny trzy twaly do lat 60. W duzym stopniu ta granica do dzis granica RP i Republiki Czeskiej itd.

Historia wiec nie nalezy do prostych. Jesli dodac do tego bogactwo zloz i chec ich posiadania przez rozne kraje, stosujace germanizacje czy polonizacje na tych ziemiach, latwo mozna sie domyslic ze wytworzyla sie nieco inna kultura, jezyk, zwyczaje czy kuchnia niz w innych czesciach Polski, co jest typowe dla terenow pogranicza. Problem w tym, ze ludzie maja w pamieci 2 wojne, gdzie Slazacy zostawali z automatu (jak Wielkopolanie czy Kaszubi) Niemcami nizszej kategorii, czyli volksdojczami. Te okreslenie zreszta jest do dzis ochoczo stosowane w stosunku do ludzi takich jak ja, czyli Slazakow kochajacych swoja ziemie, majacych wieksze do niej przywiazanie niz do kraju w jakim zyja. Czyli po prostu patriotow regionalnych. Uwazam, ze jest to nie w porzadku, biorac pod uwage, ze Niemcow po wojnie nienawidzono tu jak wszedzie indziej, a sami Niemcy zabijali tez Slazakow w obozach. Jest u nas popularny wers na Slasku, mowiacy "Niemce godajom, ze my som Poloki. Poloki godaja, ze my som Niemce. A my som Slonzoki i powiym wom wiyncy, ze przede wszystkim to my som ludzie". Bardzo dobrze to oddaje sytuacje, ludzi pogranicza, jeszcze nie tam, ale juz nie tu. Po wojnie zreszta do obozow trafiali wybitni Slazacy, tym razem wiezieni przez nowa polska wladze, za to ze podpisali volkslisty. Ironia losu, czyz nie. Sporo pilkarzy Ruchu wcielanych sila do wermachtu (stary myk - jeden dziadek walczyl w wermachcie i ma zdjecie w mundurze, a drugi w AK i tez ma zdjecie. sporo rodzin na Slasku tak ma) potem ci pilkarze dezerterowali do AK. Po wojnie wracali na sezon czy dwa do Ruchu. A paka to byla niezla, przed wojna bez konkurencji. Jeden nie wrocil, Ernert Wilimowski wyklety przez wladze za to, ze gral dla Niemiec podczas wojny. Wczesniej jeden z najlepszych pilkarzy Polski, klepnal przed wojna Brazylii 4 gole. A po wojnie jakies 40 lat sie okazalo, ze on poszedl do Niemiec, bo matke uratowal w ten sposob z Dachau. Zapraszany na 75 lecie Ruchu w 1995 roku nie przyjechal, bo jeszcze do tego czasu nikt mu nie wybaczyl. Zmarl 2 lata pozniej, mysle ze dzis by mogl wrocic, ale nie obylo by sie bez hasel jakie sa w tym temacie i innych podobnych w necie.

Wczesniej przed wojna miedzy 20 a 39 rokiem Slazacy mieli swoja autonomie. Polegala na wlasnym budzecie i stanowieniu przepisow prawa przez sejm Slaski. Przed wojna tzw. Skarb Slaski udziela Polsce pozyczki na zbrojenie. Wchodzi Hitler i znosi autonomie. Ludzie ktorzy walczyli w powstaniach slaskich (dzisiaj zapomnianych w Polsce, a o powstaniu warszawskim mowi sie co rok i to dosc glosno, malo tez mowi sie o powstaniu wielkopolskim, tam dbaja o to kibice. Wiadomo, ze Slask nie nalezy do latwych terenow, a rozmowa o nim tez nie jest prosta. Mimo to w Polsce jest spychologia i zamiatanie tematu pod dywan. Po wojnie obozy, o ktorych wspomnialem, brak obiecanej autonomii, polonizacja jezyka Slazakow, szykany w szkolach, wojsku i fabrykach, to wszystko spowodowalo, ze Slazacy poddali idee bycia soba. Do czasu... w 1989 w nowej Polsce mielismy juz wiecej demokracji. Powstal RAS i inne ugrupowania chcace dbac o prawdziwosc historii. Zwiazek Narodowosci Slaskiej nadal nie moze byc oficjalny, poniewaz nie ma takiej narodowosci. NIe jest prawda ze to tylko moda na Slaskosc pcha ku temu ludzi. Tu poczucie wyodrebnienia bylo, jest i jesli bedzie sie pielegnowac swoja kulture bedzie jeszcze dlugo. I co pewnie wszystkich tu zaskoczy, wcale nie musi byc powodem do rozlamu panstwa, czy obaw ludzi spoza Slaska. W Luksemburgu, jednej z trzech stolic Unii zyje zaledwie 66% luksemburczykow. W samej stolicy tylko 33% ludnosci to rdzenni mieszkancy. Zyja bok siebie calkowicie rozne narody i jakos daja rade. W szkolach podstawowych zaczyna sie od luksemburskiego, po 3 latach zmienia sie na niemiecki i konczy francuskim. Kazdy przedmiot jest w tych jezykach. Dziecko czesto ma mieszana rodzine, wiec po podstawowce mowi w 4 jezykach minimum. Jezyk luksemburski jest zreszta mlody, bo istnieje od 1974 roku, wczesnij uwazany za dialekt niemieckiego. Po kodyfikacji rozkwitl. Dzis slyszy sie jakby niemieckie slowa z francuskim akcentem. Oni rozumieja Niemcow i Francuzow, ale tamci Luksemburczykow juz nie. Czyli jednak sie da. Nie trzeba nikogo wypierdalac z kraju i nazywac volksfrancem czy volksluksemburczykiem.

Konczac ten moj przydlugawy tekst, jesli ktokolwiek dotrwal do konca, czuje sie Slazakiem, jestem z tego dumny, ale zyje w Polsce i chce rozwoju tego kraju poprzez rozwoj mojego regionu. Uwazam, ze jesli inne regiony myslalyby w podobny sposob, wiecej rzeczy udaloby sie w Polsce zalatwic, bez krzykaczy mowiacych o oderwaniu do Rosji, Niemiec, Ukrainy czy .... wie gdzie tam jeszcze. Regionalne kasy chorych dawaly rade, ale na szczesnie byla reforma i mamy centralny NFZ.

Co do Krakowa - bo pewnie sie zapyjacie dlaczego tu jestem. Do dzis na Slasku nie ma jeszcze dobrze rozwinietej branzy w ktorej pracuje. Sam Krakow jest niesamowicie popularny za granica, ale odnosze wrazenie ze nie wykorzystuje w 100% swojej szansy. Wladza spoczela na laurach, bo ma turystow i tak, a drogi sa w oplakanym stanie, malo przepustowe, dojazd na lotnisko prowincjonalny, pozwala sie na budownictwo na terenach zalewowych (vel. Zlocien), nie slucha sie mieszkancow proszacych o czyszczenie koryt rzek. Gdyby polaczyc Krakow ze Slaskiem alternatywna droga dla A4, np dwupasmowka do Olkusza, a nie przez wiochy i wysepki, wybudowac szybki pociag, to wszystkim wyszloby to na dobre. Stuenci studiowaliby przemysl na Slasku, technologie w Krakowie z korzyscia dla wszystkich. Otwarlby sie rynek pracy, ludzie nie musieliby migrowac. Czyli mysl globalnie, dzialaj lokalnie. Tego w Polsce brakuje. A RAS sie wstrzelil w potrzeby ludnosci na Slasku, stad ma takie poparcie.


http://www.wykop.pl/ramka/554863/9-m...-temat-slaska/
Odpowiedz cytując