|
Nie rozumiem głosów, że Szkoci zlekceważyli Śląsk, czy też zaskoczenia, że grają słabo. Przecież liga szkocka już za rok znajdzie się pod koniec trzeciej dziesiątki rankingu lig, będą kilka pozycji za Polską, a bycie sklasyfikowanym o kilka pozycji za naszą ligą jest to generalnie dno liczących się jakkolwiek w Europie lig. Oni zaliczają równie wielkie wtopy w pucharach w ostatnich latach jak my, a nawet większe. Rzadko się zdarza, że przechodzą więcej niż jedną rundę. Zresztą nawet Rangersi i Celtic nie są ostatnio wiele lepszymi drużynami niż Wisła czy Lech, dalej lepszymi, ale już nie o klasę czy dwie jak kiedyś.
Śląsk wyglądał nieźle w ataku pozycyjnym, Dundee mimo wszystko było skomasowane w swoim polu karnym, więc o dochodzenie do sytuacji bramkowych łatwo nie było. Rywale natomiast zostawiali trochę miejsca na skrzydłach, co Śląsk wykorzystywał przy dobrej grze w ofensywie Mili, Ćwielonga, Spahicia, Gancarczyka i Sochy, a potem Soboty.
Niemniej jednak pod względem utrzymania się przy piłce na połowie rywala Wrocławianie grali lepiej niż wczoraj Wisła, byli lepiej zorganizowani, zawodnicy w grze bez piłki trafiali w dobry moment z urywaniem się rywalowi i wychodzeniem do podającego, czego wczoraj strasznie brakowało, tego zorganizowanego ruchu w linii pomocy i ataku.
Brakowało trochę ostatniego podania, takiej nieszablonowości w ostatnim momencie, ale powiedzmy sobie szczerze - jak na polską drużynę, grającą w pucharach w lipcu, zarówno pod względem organizacji gry i przygotowania fizycznego wyglądali co najmniej bardzo dobrze, żeby nie powiedzieć świetnie.
Generalnie ważne, że zagrali na zero z tyłu, jeśli nie podejdą do meczu rewanżowego jak Jaga, czyli z bojaźnią, bez pewności siebie i koncentracji, to powinni sobie poradzić, na pewno na boisku będą mieli tym razem luźniej. Wynik i gra Śląska daje nadzieję, że ten pucharowy sezon nie jest jeszcze stracony dla naszej ligi i oparty tylko i wyłącznie na wynikach Wisły.
Ostatnio edytowane przez rw88 : 14.07.2011 o godz. 17:59.
|