flamengista napisał(a):

Obawiam się, że wypiłem za mało. Naszej gry nie da się oglądać na trzeźwo, nie da się nawet oglądać po 3 piwach. Bez pół litra przed meczem ani rusz.
Nie chciałem wyjść na mega-pesymistę. Pajlić był jednak lepszy od diabelskiego duetu Chavez-Jaliens, Mały w drugiej połowie jednak miał klika lepszych zagrań i ewidentnie mu zależało, zaś Wilk w 1 połowie grał nieźle. Co nie zmienia faktu, że wszyscy w. wymienieni też zagrali słabe zawody. W odróżnieniu od tych, którzy zagrali tragicznie.
Po dzisiejszym meczu nie wiem, czy nie lepiej wylosować silnego rywala w kolejnej fazie i odpaść "z honorem". Jeśli nie będzie wyraźnego progresu w rewanżu, szykuje się kolejna kompromitacja. Podobnie graliśmy z Szawlami, a wiadomo jak się to skończyło.
|
Oglądałem mecz na trzeźwo. Żałuję. Sądząc po postach FraMata - po pół litra mecz stał na wysokim poziomie. Najbardziej chyba kiedy zasłaniały flagi.
Co martwi - obrona. Nie ma w ogóle poprawy, najlepszy w całej formacji Lamey - reszta potrafi się minąć z piłką w okolicach pola karnego.
Dobrze, że Łotysze siedli na nas tak późno. Gdyby zaatakowali od pierwszej minuty mogłoby być nieciekawie, a tak - z osamotnionym napastnikiem nasi stoperzy jeszcze jakoś sobie radzili.
Tu nie chodzi o to, że mecz nam nie wyszedł, bo my gramy tę samą chujnię co w poprzednim sezonie. Albo to wszystko zacznie się szybko zazębiać, albo znowu zakończymy nasz udział w pucharach przed końcem wakacji.
EDIT: Z Lameya będzie pożytek. Nie dlatego że asystował przy samobóju - to nasz jedyny obrońca umiejący przeciąć dośrodkowanie.