|
Nie wiem ale faktycznie my chyba nie umiemy nie płakać po meczu, nawet wygranym. W pierwszej połowie ze 2 razy wyszli z kontrą a my musieliśmy cały czas ich rozrywać - zwróćcie uwagę, że nawet Melikson nie miał tej szybkości na której przyzwyczaił nas operować w lidze, a Małecki nie wygrał chyba żadnego pojedynku bo nie miał szybkości - zmęczenie. Nie wymagajcie, że 2-3 dni po ciężkich treningach będą wyglądać świeżo, biegać przez 90 minut (biegali przez 70, potem zaczęły się schody) a przeciwnicy zauważą co się stało z piłką jak nasi będą 2 metry dalej! Gra w drugiej połowie "w dziada" w obronie miała na celu podmęczenie przeciwnika, żeby w końcówce nie brakło sił w gonieniu kogoś przy kontrze - przykład faulu Wilka na piłkarzu z nr'em 11 - myślę że takiego rajdu nie zrobi za tydzień bo nie będzie aż tyle szybszy, a już na pewno nie zrobi jeśli zagra od początku.
Jeśli coś mnie martwi to nie to, że byli dzisiaj w delikatnie mówiąc średniej formie a to czy zdążą do tej formy dojść do 3 i 4 rundy (zakładam optymistycznie że Skonto nie zrobi nam niespodzianki w Krakowie). I zakuty łeb Maskanta - skoro widział, że nasi zaczynają siadać kondycyjnie należało wprowadzić od razu ze 2 zawodników, np. Gargułę i Irsaka.
Kwestia sędziowania też pozostawia niesmak - ostra gra ok, ale k... chamstwo trzeba tępić. Inna sprawa to za co Biton dostał kartkę? Dla gospodarzy jakoś był bardziej łaskawy.
|