hmm może i skwk nie przesadziło

dziwi mnie to bardzo (brak nauki języków) u piłkarzy gdzie mobilność w zawodzie jest duża, zwłaszcza że nasi siatkarze umieją nie tylko po angielsku ale i po włosku

ale w sporcie gdzie panuje kult pracy i bez porozumiewania się płynnego nic nie osiągniesz, to chyba oczywistośc. drazni mnie też stwierdzenie "uniwersalny język piłki". owszem, jak grasz na podwórku to jeszcze można odpuścic, ale żeby zrozumieć niuanse taktyczne, zgrać i zżyć się z ekipą to uniwersalny język piłki nie wystarcza... dla przeciwników mojej tezy którzy przytocza przykład Matusiaka, to powiem że był on po prostu słaby piłkarsko, ale mocny marketingowo
