|
W czwartek rozpocznie się prawdziwe ściganie w TdF, góry - to co lubię najbardziej. Legendarna przełęcz Tourmalet a finisz na podjeździe pod Luz Ardiden - cud miód palce lizać - etap dla prawdziwych orłów. Chociaż 18 etap na Galibier powinien być jeszcze piękniejszy: start na 355 m potem podjazd na 2744 m (Col Angel), zjazd na 1380 m na następnie finisz na Galibier 2645 m. Coś takiego przejechać to jest wyczyn a co dopiero wygrać. Moim faworytem jest Schleck brothers, niespodziankę może sprawić Evans.
"Czuć się w klubie swoim, jak w domu ojczystym, oddychać pełną piersią, podkreślać na każdym kroku swój czysto-narodowy, a w czasach zaborczych także niepodległościowy charakter"
|