krzykacz napisał(a):

|
Co do Bendera to przepraszam ale on startował do sejmu w 1985 roku w wyborach zbojkotowanych przez całą opozycję, a wtedy jeszcze mimo pewnej liberalizacji w ZSRR nikt nie spodziewał się, że będzie jakiś Okrągły Stół ani, że "drogi Bronisław" z Michnikiem odegrają przy nim pierwsze skrzypce (chyba że Glemp był super przenikliwy politycznie w co wątpię). W momencie kiedy następca prymasa, który potępiał "katolickich odszczepieńców społecznych" (PAX), rok po zamordowaniu Popiełuszki zaczyna prowadzić własną moralnie niejednoznaczną politykę to wygląda to nieciekawie. Wcale nie przechodzę do porządku dziennego nad brataniem się "różowych" dysydentów z komunistami, mam tylko wątpliwości czy strona katolicko- narodowa jeżeli miała by silniejszą pozycję w 1989 roku skierowała by Polskę na właściwe tory, zwłaszcza że część tych środowisk też była "umoczona" w dziwne kontakty z władzą, a mając świadomość endeckiego dogmatyzmu niektórych z nich (prorosyjskość) to można mniemać, że nie dążyliby do wyrwania Polski spod rosyjskich wpływów. .
|
Pozwolisz że odniosę się tylko do tego wątku (mam nadzieję że jeśli chodzi o pozostałe sprawy doszliśmy do jakiegoś konsensusu).
Mam wrażenie że nie zrozumiałeś do końca mojego argumentu. Jeśli przyjmujesz że do okrągłego stołu układ z czerwonym to była "zdrada" a po tym wydarzeniu był to "polityczny kompromis" to z całym szacunkiem ale milcząco przyznajesz kurowałom monopol do decydowania co było a co nie było patriotyczne i politycznie słusznie (a to jest to o co im dokładnie chodzi). Jak daleko zajechaliśmy na tym paradygmacie widać chyba najlepiej w chwili obecnej. Powstała czerwono-różowa oligarchia "oświeconych" która była marzeniem michnikowców juz kilkadzisiąt lat temu.
I naprawdę nie trzeba było być "super przenikliwym politycznie" żeby wiedzieć co się święci jeśli weźmie sie pod uwagę polityczne korzenie michnikowszyzny, ich zagraniczne powiązania czy sposób w jaki traktowali "konkurencyjne" nurty opozycji (od czasów ROPCiO poprzez pierwszą Solidarność aż po opozycję post-solidarnościową). Powiedział bym wręcz że Glemp musiał by być wyjątkowo mało bystry żeby nie widzieć co się święci. Myślę też że w tym kontekście trzeba patrzyć na pewien dystans który Glemp miał w stosunku do np: księdza Popiełuszki (myślę że nie chodziło mu o to że ksiądz Jerzy jechał z czerwonym ale że w tej swojej walce dawał się instrumentalnie wykorzystywać michnikowcom).
Masz wątpliwości czy "strona katolicko- narodowa jeżeli miała by silniejszą pozycję w 1989 roku skierowała by Polskę na właściwe tory". Ja też. Na to pytanie nie odpowiemy dziś jednoznacznie. Tym niemniej zwróć uwagę na trzy aspekty:
1. Po pierwsze wiemy jaki efekt dało zblatowanie czerwonego z różowym. I moim zdaniem "na właściwych torach" nie jesteśmy.
2. To wcale nie musiało być tak że ewentualnym partnerem czerwonego będzie "strona katolicko-narodowa". Równie dobrze mogła to być jakaś inna opcja względnie konglomerat różnych opcji. I wtedy argument o opcji rosyjskiej w polityce zagranicznej traci na znaczeniu.
3. Zauważ też proszę że opcja "katolicko-narodowa" dogaduje się dość dobrze również z obecnym układem (patrz na pozycję Giertycha przy Sikorskim) a jakoś nie widać zasadniczych przewartościowań w polityce zagranicznej (aczkolwiek o zmianie w "rozłożeniu akcentów" możemy już mówić).