wislak68 napisał(a):

1. Znów wrcamy do przykładu z Sołżenicynem (dla przejrzystości ograniczmy sie tylko do niego aczkolwiek podobnych przykładów jest mnóstwo). Zgodnie z Twoim założeniem ( "znalezienia sobie innych kadr i nie otaczania się ludźmi z taką przeszłością") chłop powinien zostać spisany na straty. Tymczasem sam przyznałeś w jednym z postów że jego wkład w walkę z komunizmem był ogromny.
O ile mi wiadomo to Kryże(urzędnik, nie członek PiS) przepraszał publicznie za wyrok na Komorowskim. Jeśli chodzi natomiast o przeprosiny ze strony Bendera to widze w Twoim rozumowaniu brak konsekwencji: z jednej strony piszesz że" nawet bardziej rewolucyjne przemiany w Rumunii były sterowane przez część tamtejszej bezpieki" a z drugiej strony masz pretensję do Bendera że zaczął próbować dogadywać się z czerwonym (powtórzę: na prośbę Prymasa) zanim to samo zrobił przy okrągłym stole Michnik z Geremkiem. Naprawdę uważasz że aż taką "zdradą" była próba (inna sprawa na ile skuteczna) zrobienia tego bez akceptacji "oficjalnych opozycjonistów systemu" Wydaje mi się że z perspektywy obecnej ("odwalcie się od generała") podobna opinia brzmi bardzo naiwnie.
W tym samym kontekście odbieram Twoją krytykę Glempa. Bardzo dziwnie brzmi krytykowanie jego działań w ówczesnym okresie przy jednoczesnym przejściu do porządku dziennego nad dzisiejszą fraternalizacją byłej bezpieki z byłymi "dysydentami". Jeśli nie rozumiesz tego że prymas próbował (znowu pytanie o skuteczność tych działań) uniknąć sytuacji w której czerwony zblatował by się z różowym (dostrzegał czym to się skończy) to naprawę zostawiam to bez komentarza.
Uważam również za młodzieńczą naiwność opinię że można by ograniczyć w jakikolwiek sposób prawa dwóch milionów ludzi którzy byli kiedyś w PZPR (nie mylić z pracownikami etatowymi aparatu i bezpieczeństwa). Nawet nie chcę się do tego odnosić.
2. Dostrzegam Twoje dobre chęci ale właśnie te dołkii kopiesz (pomimo Twoich zakładam szczerych intencji).
3. No to nie ma sporu.
4. Piłsudzki był tylko przykładem. Jak rozumiem (w kontekście punktu 1) co do zasady akceptujesz sytuację że "grzech lewicowości" jest do "odpokutowania".
|
Z tego co wiem Kryże tłumaczył się, że jako druga instancja tłumaczył się zmniejszył wyrok kolegium dla oskarżonych, nie wiem czy przepraszał ale wierzę na słowo. Co do Bendera to przepraszam ale on startował do sejmu w 1985 roku w wyborach zbojkotowanych przez całą opozycję, a wtedy jeszcze mimo pewnej liberalizacji w ZSRR nikt nie spodziewał się, że będzie jakiś Okrągły Stół ani, że "drogi Bronisław" z Michnikiem odegrają przy nim pierwsze skrzypce (chyba że Glemp był super przenikliwy politycznie w co wątpię). W momencie kiedy następca prymasa, który potępiał "katolickich odszczepieńców społecznych" (PAX), rok po zamordowaniu Popiełuszki zaczyna prowadzić własną moralnie niejednoznaczną politykę to wygląda to nieciekawie. Wcale nie przechodzę do porządku dziennego nad brataniem się "różowych" dysydentów z komunistami, mam tylko wątpliwości czy strona katolicko- narodowa jeżeli miała by silniejszą pozycję w 1989 roku skierowała by Polskę na właściwe tory, zwłaszcza że część tych środowisk też była "umoczona" w dziwne kontakty z władzą, a mając świadomość endeckiego dogmatyzmu niektórych z nich (prorosyjskość) to można mniemać, że nie dążyliby do wyrwania Polski spod rosyjskich wpływów. Jasne, że w warunkach demokratycznych rozliczenie dwóch milionów ludzi jest praktycznie nie możliwe ja pisałem bardziej w kategoriach moralnych ale zgoda, nie będę zaśmiecał kolejnych postów swoimi marzeniami.