WISŁAZWE napisał(a):

Z jednej strony masz rację, patrząc na ostanie nasze mecze w europejskich pucharach i potentatów z jakim odpadaliśmy, hurraoptymizm nie jest do końca zrozumiały. Należy zachować trochę realistycznego podejścia i z umiarem podejść do tych spotkań...
... jednak jak zawsze jest też druga strona medalu, ile razy będziemy jeszcze patrzeć w przeszłość i rozpamiętywać Levadię czy ostatnio Azerów ?
|
Tu nie chodzi o rozpamiętywanie, tylko spojrzenie realnie w jakim miejscu jesteśmy. Mecz z Rapidem obnażył nasze słabości, tak samo jak pół roku temu mecz z Valerengą.
Mamy ogólnie lepszych piłkarzy niż Skonto (może poza obroną, tu trudno powiedzieć), jednak nie na tyle lepszych, żeby już zastanawiać się z kim zagramy w następnej rundzie. To tak jak z Po0lonią Bytom czy Podbeskidziem - jest różnica, ale nie przepaść.
Nic, czego nie dałoby się nadrobić ambicją, wybieganiem i odrobiną szczęścia.
I dlatego kluczowe jest, aby nasi w tym meczu zagrali na 200% swoich możliwości, żeby nie zostawiać nic szczęściu. Jeżeli piłkarze podejdą do tego w stylu: "coś się strzeli i jakoś to będzie", to możliwe że za dwa tygodnie z pucharów zostanie nam tylko Puchar Polski.
W Europie jesteśmy frajerami, to takie drużyny jak nasza się goli. Na tym poziomie rozgrywek jesteśmy leszczami niewiele mniejszymi niż Skonto. Przykre, ale takie są fakty. Można sobie wymyślać pozasportowe powody dla których odpadaliśmy z Gruzinami, Estończykami, Azerami, spadkowiczami z lig Portugalskiej i niedoszłymi z Norweskiej, ale to tylko świadczy o naiwności. Jest takie angielskie powiedzenie, które sparafrazuję:
jeżeli ktoś mówi Ci że jesteś pijany - to to olej; jeżeli mówi ci to kolejna osoba, to też to olej; ale jeśli słyszysz to samo od trzeciej - lepiej zamów do domu taksówkę.
A my: jeden, drugi, trzeci, czwarty raz odpadamy z leszczami - i mimo tego nadal patrzymy na innych z góry.
Pora zejść na ziemię.