zim zum napisał(a):

Wyobraź sobie, że gram w piłę w B klasie. Między rundami grami sparingi. Bardzo często spotykamy się z drużynami z wyższych lig, które są od nas lepsze. Mecze te wyglądają identycznie jak dzisiejszy sparing Wisły. Na początku goście z nami "jadą" do przerwy strzelają ileś bramek. Na drugą połowę albo wychodzą zmiennicy albo grają dalej i myślą gdzie tu na impreze wyskoczyć. Wtedy udaje nam się coś pograć.
Twoja teoria na temat przegięcia z pressingiem, to jest tylko teoria. Goście po prostu zrobili swoje i potem już się nie ciśnieniowali. Mówisz tak jakby grali gołą jedenastką i nie było można zrobić zmian. Jakby ktoś tam oddychał rękawami, to zapewne powędrował by do boksu.
Może odpowiesz przy okazji co w takim razie nakazał nasz trener robić naszym, bo wyglądali na taki, którzy za bardzo nie wiedzą o co kaman.
|
Znaczy sugerujesz, że przywidziało mi się jak widziałem w końcówce na zbliżeniu naprawdę mocno zmęczonych gości z Rapidu, a ich kontry w drugiej połowie wyglądały tak rachitycznie bo im się nie chciało?
I po co trener miałby zmieniać zawodników. To był sparing, jednostka treningowa, widać mieli ugrać się na maksa.
Generalnie sugerujesz, że zagraliśmy z niesamowitym rywalem, bo potrafiącym grać bardzo agresywnym presingiem przez pełne 90 minut, tylko akurat mieliśmy pecha bo po 60 minutach się rywalom "odechciało" i przez to nie zobaczyliśmy tego fenomenu?
P.S. i pisanie o "jechaniu" z nami też uważam jak parę osób za spore nadużycie, piłkarsko to raczej żadnych cudów nie było widać w grze Rapidu, zbyt wielu sytuacji poza tym co wpadło to też nie stworzyli.