Wyświetl pojedynczy post
emj10
Senior Member
 
Od: 05.2006
Skąd: Opoczno/Warszawa

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#13122
Stary 04.07.2011, 09:38
1q2 kiedyś raczej wyśmiałbym Cię za ten post, ale teraz muszę się niestety w 100% z nim zgodzić. Co potrafi zrobić 9 miesięcy w mieście, które brudnymi łapami przejął PiS. Kadrę urzędniczą zwiększył ze 108 osób do 146 osób w ciągu tego czasu, a zatrudnienie znalazł tu choćby Jacek Sasin, czy połowa dawnej Kancelarii Prezydenckiej. Trudno komentować takie sprawy mając osoby w rodzinie, które pracowały dla miasta od dekad, dziadka, który zakładał w latach 50-tych Stolarkę Budowlaną, czy samorządowców działających w mieście od początku lat 90-tych (w tym ojca). Teraz w 9 miesięcy staliśmy się bastionem PiS-u i głównym darczyńcą dla tej partii na wybory parlamentarne.

Jakby ktoś chciał poczytać.
Cytat:
Centrum Pomocy PiS-owi


W każdym mieście powiatowym istnieje instytucja pod nazwą Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie. W Wołominie istnieją dwie takie instytucje: wspomniane PCPR, ale też „nieformalne” WCPPiS (czyt.: Wołomińskie Centrum Pomocy PiS-owi). Choć sprawa jest znana, warto ją przypomnieć w kontekście moralnego napominania rządu i Platformy. Nieskazitelny, kryształowy moralnie PiS. PiS, z lubością wytyka PO np. zatrudnienie znajomych i członków rodzin, ale najbardziej wypomina wzrost zatrudnienia urzędników państwowych(!!!).
Wołomin, ściślej rzecz biorąc, Wołomiński Urząd Miejski, stał się istnym przedsiębiorstwem, typu „spółdzielnie socjalna” dla działaczy PiS-u, którzy znaleźli się… bez intratnego zajęcia. Znamy wszyscy, choćby z telewizji fakt, że Jacek Sasin, były wojewoda, ale przede wszystkim, kiedy stracił to stanowisko, człowiek prezydenta Lecha Kaczyńskiego: najpierw doradca, później zastępca szefa kancelarii, dzisiaj doradza burmistrzowi Wołomina. Jest poza nim wielu innych.
Drugi wojewoda, Wojciech Dąbrowski jest dyrektorem w wołomińskim ZEC-u (Zakładzie Energetyki Cieplnej). Tadeusz Daszkiewicz, człowiek prezydenta w stołecznym ratuszu i spec od komunikacji społecznej w NBP Skrzypka, jest Naczelnikiem Wydziału Promocji Kultury, Maksym Gołoś, kiedyś rzecznik wojewody Sasina a potem człowiek prezydenta, jest szefem Wydziału organizacji i Komunikacji Społecznej. Jego z kolei podwładnym, który organizuje spotkania burmistrza (jakby sekretarka, czy co?) jest Marcin Wierzchowski, były radny PiS w jednej z dzielnic Warszawy. Lilianna Zientecka, była radna PiS z Warszawy i Roman Kroner, były szef wojewódzkiego ZUS-u i człowiek prezydenta w komisji weryfikacyjnej Macierewicza tez znaleźli zatrudnienie w Urzędzie Wołomina.
Jakże kuriozalnie brzmi odpowiedź udzielona dziennikarzom przez Gołosia, na pytanie dotyczące przynależności partyjnej przy obsadzie przez niego stanowisk w swoim wydziale: „Poglądy polityczne i przynależność partyjna pracowników Urzędu Miejskiego to ich prywatna sprawa. Nie są, nie byli i nie mogą być o to pytani kandydaci do pracy, gdziekolwiek”. Palant! Jak będę zatrudniał swojego kumpla z organizacji, to nie będę go pytał do jakiej organizacji należy.
Ale jak to jest możliwe? Otóż stało się to możliwe po wygraniu wyborów przez PiS w Wołominie właśnie. To niechlubny wyjątek w okolicach Warszawy. Nowy, młody PiS-owski burmistrz Ryszard Madziar zaczął obsadzać stanowiska ludźmi PiS-u (jak widzimy, ze szczególnym uwzględnieniem zaufanych Lecha Kaczyńskiego), zaraz po objęciu urzędu.
Pracownicy urzędu są wściekli, podobnie radni opozycyjni. Wiele stanowisk zostało utworzone, jak się wydaje po to, aby zatrudnić „odpowiednich” ludzi. A będzie to kosztować mieszkańców ok. 1 mln złotych rocznie.
Ostatnio edytowane przez emj10 : 04.07.2011 o godz. 10:05.