Po takiej gali cieszę się niesamowicie, że przed 6-7 laty zainteresowałem się MMA

Nie mówię tu o "freak show" w stylu Pudzianowski i spółka, lecz o prawdziwych organizacjach UFC, Strikeforce, Bellator, czy nieodżałowana Pride. Owszem można podziwiać geniusz taktyczny braci Kliczków, lecz równie dobrze mogę oglądać Garri Kasparowa grającego w szachy. Jeśli przez najbliższe 5 lat nie pojawi się w boksie zawodnik który porwie tłumy niczym Mike Tyson za najlepszych lat, to jestem przekonany, że to MMA przejmie pałeczkę pierwszeństwa wśród sportów walki.
Trzymam kciuki za Szpilę, mam nadzieję, że ożywi HV w której to od dawna wieje nudą.