wislak68 napisał(a):

|
Dlatego napisałem że powyższe wyliczenia są bardziej wyliczeniami z punktu widzenia pracodawcy. Z punktu widzenia pracownika (po odjęciu ZUS płaconego przez pracodawcę) jako dochód do dyspozycji (po podatkach) pozostaje około 56%. Co oczywiście i tak jest absolutnie chorym procentem.
|
Zgadzam się z Twoim sposobem argumentacji. Składki na poszczególne Fundusze nie są pokrywane w równych wysokościach przez pracodawcę (płatnika) i ubezpieczonego (zatrudnionego)
Składka na ubezpieczenie emerytalne – 19,52%, finansowana jest po połowie przez pracodawcę i zatrudnionego – płacą oni po 9,76% od podstawy.
Składka na ubezpieczenie rentowe – 13%, finansowana jest po połowie przez pracodawcę i zatrudnionego – płacą oni po 6,5% od podstawy.
Składka na ubezpieczenie chorobowe – 2,45 %, finansowana jest w całości z wynagrodzenia pracownika
Składka na ubezpieczenie wypadkowe – finansowana jest w całości przez pracodawcę
Składka na ubezpieczenie zdrowotne - płacona jest z wynagrodzenia pracownika, a raczej potrącana głównie z jego zaliczki na podatek dochodowy (o składkę na ubezpieczenie zdrowotne pomniejsza się zaliczkę na podatek dochodowy od osób fizycznych do wysokości 7,75% podstawy - reszta pochodzi ze środków pracownika. Jeżeli z wyliczeń wynika, że składka na zdrowotne byłaby większa niż wyliczona pierwotnie zaliczka na podatek, składkę na ubezpieczenie zdrowotne pomniejsza się do wysokości tej zaliczki).
murray napisał(a):

Jeżeli by tak było, to ww. składki w sumie dawałby równowartość składki na ZUS.
Z raportu Instytutu Globalizacji:
|
Dlatego suma składek na fundusze na diagramie nie zgadza się ze składką na ZUS.
Dlatego dalej twierdzę, że chociaż wysokość podatków jest szkodliwe wysoka a obciążenie fiskalne zbyt wielkie to ta analiza jest nieczytelna i nie spójna.