|
Z tego co widzę to są dwie kwestie:
1. Dyrektorzy.
Tutaj nie mam zbyt dużych wątpliwości, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę zapewnienia, że w razie sporu prezes - dyrektor decydujący głos będzie miał prezes sądu. Wydaje mi się, że to dobry pomysł, bo jednak czynności typowo organizacyjne, zarządzania personelem itp., zwłaszcza w dużych sądach, wymagają dobrego przygotowania zawodowego. Zarządzanie personelem ludzkim to już w zasadzie odrębna specjalizacja. Trudno żeby prawnik ją nabywał w toku studiów i aplikacji a potem w trakcie praktyki. Może mieć pewne naturalne predyspozycje, ale reszta "wychodzi w praniu".
2. Oceny.
To mi trochę przypomina kwestie związane z dokonywaniem ocen wykładowców uniwersyteckich przez studentów. To jest norma w USA i nikogo taka praktyka nie dziwi, natomiast rodzimi wykładowcy bronią (bronili?) się przed tym rękami i nogami.
Nie jestem przekonany, czy takie oceny okresowe mogą w praktyce mieć jakiekolwiek znaczenie dla niezawisłości sędziów. Jeśli ocena będzie dokonywana co 4 lata, to przecież wizytator nie będzie sprawdzał każdej sprawy i mówił "a tutaj trzeba było orzec tak a tak, nie jesteśmy z pana, panie sędzio, zadowoleni". Dla mnie taka sytuacja jest niewyobrażalna, to byłby chyba skandal na cały świat prawniczy.
Odbieram te oceny jako próbę zdyscyplinowania sędziów do pilnowania terminów, sprawnego prowadzenia postępowania i wydajniejszej pracy. Podejrzewam też, że w takiej ocenie możliwie będzie zwrócenie uwagi np. na fakt, że jakiemuś sędziemu uchylają/zmieniają zbyt dużo wyroków z konkretnej dziedziny (że tak to napiszę w ramach skrótu) i to być może będzie stanowić podstawę do zorganizowania dla niego jakiegoś dodatkowego szkolenia z tego zakresu.
Mam wrażenie, że to bardziej lęk przed nowym, nieznanym, czy też może, jak najbardziej ludzka, niechęć do bycia kontrolowanym, choćby w niewielkim zakresie, co do jakości swojej pracy. Dwa - trzy lata po wejściu przepisów w życie nikt nie będzie pamiętał, że były jakieś wątpliwości.
Ale oczywiście mogę się mylić.
I oczywiście powstaje problem, czy to rzeczywiście przyniesie odpowiednie rezultaty. Bo o ile pierwsza sprawa (dyrektorzy) w mojej ocenie mają sporą szansę "wypalić", tak oceny okresowe to raczej zbędna biurokracja. Nie spodziewam się, by przyniosła jakieś pozytywne efekty.
Ostatnio edytowane przez Sędzia : 27.06.2011 o godz. 16:15.
Miała być demokracja, a tu każdy ma własne zdanie - Lech Wałęsa
|