WISŁAZWE napisał(a):

|
W końcu nie popełniamy błędów z przeszłości i przed ważnymi meczami w Europie nie wyprzedajemy zawodników na prawo i lewo jest wręcz przeciwnie do zespołu przychodzą zawodnicy, którzy nie są uzupełnieniem kadry a w moim odczuciu mogą być wzmocnieniami. Oczywiście wszystko zweryfikuje boisko ale póki co jestem dobrej myśli.
|
Mimo wszystkich dotychczasowych wzmocnień trzeba zauważyć, że
o wynikach przesądza głównie klasa napastników. Możemy mieć mocną obronę ale to nic nie da, jeżeli atak nie będzie wystarczająco mocny. Taka sytuacja kończy się graniem na 1-0, co często obserwowaliśmy w ostatnim sezonie, widząc nieraz męczarnie ze zdobyciem gola a potem dramatyczne bronienie tego 1-0. Nie tędy droga.
Za to może być odwrotnie - jeżeli atak jest mocny to można wygrywać mając nawet słabą obronę, czego przykładem są lata gdy bramki seryjnie strzelali Zurawski do spółki z Kuźbą lub Frankowskim.
Dlatego wniosek jest następujący - atak zawsze powinien być najmocniejszą formacją w zespole, a gwiazdami całej drużyny powinni być klasowi napastnicy. Jeden (jak dla mnie dość przeciętny) Genkov, to stanowczo za mało. Na tę pozycję potrzebujemy napastnika, który będzie stwarzał realne zagrożenie przy każdym kontakcie z piłką. Killera, jak Żurawski kilka lat temu. Bez tego nie będzie wyników, choćbyśmy nawet Marcelo znów ściągnęli na obronę.
Kibic1928 napisał(a):

|
najm - gdzie to czytałeś że Jaliens będzie w podst 11? chyba mi umknęło.
|
Wprawdzie pytanie nie jest do mnie, ale podpowiem:
http://sport.interia.pl/wiadomosci-d...eszlym,1657786
Cytuje kluczowy fragment z wypowiedzi Maaskanta:
Cytat:
- Kew jest dla nas kluczowym graczem. Nie przez przypadek grał w reprezentacji Holandii, a także w Lidze Mistrzów. Ma na tyle duże doświadczenie, że może się nim teraz dzielić na boisku z resztą drużyny. Być może zauważył pan takie zjawisko, że gdy Kew jest na boisku, to cała obrona, cała Wisła rośnie w siłę przy nim, gra lepiej niż bez niego? Jeśli nie, to na pewno zauważył pan, że gdy Kew nie ma na boisku, to obrona gra znacznie gorzej. I to jest wielka różnica!
Wystarczy przeanalizować sposób, w jaki traciliśmy gole w minionym sezonie, choćby w meczu wyjazdowym z Legią. Gdyby Kew grał w tym spotkaniu, to do tych sytuacji nigdy by nie doszło!
|