|
Pamiętam taką 'zabawną' sytuację z czasów gdy Primel grał w drugoligowym wówczas KP Konin, mecz bodajże z Łęczną albo Polkowicami. Konin miał tylko 11 zawodników i Primel grał w ataku, a z konieczności (!) wszedł do bramki po czerwonej kartce pierwszego bramkarza.
|