wywiad z Tomaszem Kłosem na weszlo.com
Cytat:
Często pan podpadał trenerom, prezesom?
Myślę, że nie. Chociaż w wielu klubach, praktycznie w każdym, zawsze przytrafiała mi się jakaś nieprzyjemna sytuacja. Kiedyś w Wiśle, gdy grałem u wszystkich trenerów - Kasperczaka, Liczki, Petrescu - nagle okazało się, że nie jadę na obóz. To była decyzja Cupiała, właściciela klubu.
Dlaczego?
Petrescu długo rozmawiał z prezesem, przekonywał do samego końca, bym był w zespole. Cupiał się zaparł, pozostał nieugięty. Doszły mnie potem słuchy, że obwiniano m.in. mnie i Radka Majdana za porażkę z Panathinaikosem Ateny, że jesteśmy kiepscy.
Petrescu wielu polskim piłkarzom się nie podobał.
To trener, który uwielbia ciężką pracę. On kocha patrzeć, jak wszyscy zapieprzają. Kiedyś, gdy on był piłkarzem, bardzo ciężko harował i teraz tego wymagał od innych. Każdy z nas musiał dawać z siebie na każdym treningu maksimum swoich możliwości, niekiedy nawet więcej. Przy takim systemie pracy niektórzy nie wytrzymywali. Nie zdobył z Wisłą mistrzostwa, więc zaczęto mówić, że po prostu nas zajechał. Rzeczywiście, trochę przeholował.
To piłkarze zwolniliście Petrescu?
Nic o tym nie wiem, ja już wtedy byłem w rezerwach.
Petrescu pokazał w innych klubach, że dzięki prawdziwej harówce można odnieść sukces. Polscy zawodnicy są zbyt leniwi, żeby tak ciężko pracować?
Byłem w różnych klubach, miałem różnych trenerów - Andreas Brehme, Otto Rehhagel czy Guy Roux - ale tak ciężko nigdy nie trenowałem. Jednego dnia na pierwszym zajęciach musieliśmy przebiec 25 okrążeń po 400 metrów, po kilku godzinach były drugie zajęcia. To była prawdziwa męczarnia! Gdybyśmy wygrali ligę, ogromne zmęczenie poszłoby w niepamięć. Ale stało się inaczej.
|