|
Sartre zdaję sobie z tego sprawę, ale na normalnym meczu to wszystko i tak jest. Pewnie wspomniane służby musiałyby być trochę wcześniej i pewnie to by trochę kosztowało. Ale z drugiej strony wyjazd na mecz pewnie byłby tańszy, choć przyznam, że nie wiem jak to jest w ME, czy jadą w dniu meczu, czy może mają zgrupowanie z noclegiem?
Gdzieś czytałem o Bundeslidze, że tam już najmłodsze grupy dzieciaków mają mieć wszsytko zorganizowane jak pierwsza drużyna, swoje szatnie, stroje itd. Ale mają z tego takie efekty, że pół drużyny Schalke to wychowankowie, którzy dotarli do 1/2 finału LM,a Borussia zdobyła mistrzostwo "swoimi" chłopakami, na których zarobią krocie, sprzedając ich do Realów i Manchesterów, nie wspominając już o Barcelonie która niczym fabryka produkuje co roku piłkarzy z najwyżeszej półki.
Przecież to czysty biznes, chłopak przychodzi jako dziecko za darmo, jego późniejsza edukacja piłkarska kosztuje klub pewnie kilkanaście tyś. Euro, ale gdy dorośnie to mają gotowego grajka "za darmo", którego mogą później sprzedać z zyskiem. Przecież transfer Sahina czy innego Bariosa to zarobek kilku dobrych milionów Euro, ale my jak zwykle jesteśmy najmądrzejsi na czele z naszymi "ekspertami" którzy wyliczyli, że ME kosztuje rocznie 300 tyś. zł (ok. 70 tyś Euro) i że to się nie opłaca. Przez kilka lat może i jest się w plecy, ale potem trafi się Lewandowski czy Błaszczykowski i wszystko się zwraca. Tylko, że u nas wszystko musi być na już. Krótkowzroczna polityka.
|