Od jakiegoś czasu - może od jakichś 2 lat - widzę bardzo podobna narracje do tej, jaka występowała w latach 1990-97, a którą to oddają felietony Żakowskiego w GW w tamtych czasach czy Wiadomości w TVP tamtych czasów oraz info o szafie lesiaka"
Otóż otwieram onet i co widzę - "Sąd chce zbadać stan psychiczny Jarosława Kaczyńskiego".
Otwieram linka i co widzę?
[b]Sędzia, który prowadzi proces wytoczony Jarosławowi Kaczyńskiemu przez byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka, zadał prezesowi PiS pytania
mające ustalić, czy będzie on w stanie zeznawać ze względu na stan zdrowia psychicznego.
Jeszcze raz powtórzę - czy będzie on w stanie zeznawać...
dalej czytamy
Sąd Rejonowy w Warszawie zadał cztery pytania: jak nazywają się leki, które przyjmował Kaczyński po 10 kwietnia 2010 roku; jaki lekarz przepisał mu te lekarstwa; czy również teraz przyjmuje środki, które oddziałują na psychikę oraz czy wcześniej już korzystał z porady psychologa, neurologa lub psychiatry, a także czy obecnie z takich porad korzysta.
W dalszej częsci pojawia sie ałtorytet - od jakiegoś czasu niekwiestionowanym ałtorytetem w sprawach gdzie przewija się zaraza pisowska jest Zbigniew Ćwiąkalski.
No i co ponoc wybitny znawca prawa karnego pan profesor wyjaśnia czytelnikom-
otóz
"- Te pytania, które sformułował sąd są kluczowe dla całego postępowania karnego - przyznaje prof. Zbigniew Ćwiąkalski. - W szczególności chodzi o to, że jeżeli podejrzany, czy tym bardziej oskarżony, ewentualnie był leczony, to
może być sytuacja taka, że on w chwili zdarzenia miał ograniczoną zdolność do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem - wyjaśnia
Powtórzę - może być sytuacja taka, że on w chwili zdarzenia miał ograniczoną zdolność do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem.
Sprawa dotyczy Kaczyńskiego, który nazwał w 2008r. - powtarzam - w 2008r. - Kaczmarka "agentem śpiochem".
Mamy więc bardzo ładnie ukręconE zdarzenie "medialno - sądowe" w którym występuje
1) Sąd - oczywiscie niezawisły i niezależny
2) Ałtorytet - tego wyjaśniać nie trzeba - ałtorytet dla wykształciucha jest aksjomatem.
3) Kaczyński - nazwisko na dźwięk którego zaczyna gromadzić się każdemu wykształciuchowi piana w ustach.
4)Debilizm - oczywiscie kaczyńskiego, który to nie wie co mówi.
Brawo!
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/sad-c...wiadomosc.html