Drozd, a na serio wierzysz, że Jarek przyjdzie i czarodziejską różdżką odmieni naszą rzeczywistość. Mimo, że wolałbym u sterach władzy PiS, niż PO (choć bardziej na zasadzie mniejszego zła), to bądźmy poważni - Jarek już rządził. Niezbyt długo i w niezbyt komfortowych warunkach, to fakt. Tak czy inaczej jakiejś większej różnicy jakościowej w rządzeniu nie widziałem. Nie zauważyłem, by rządzący zajmowali się w większym stopniu dobrem obywateli, niż swoim własnym. Podobnie jak teraz, było mnóstwo działań pod publiczkę (konferencje Ziobry, itp.). Nie udała się walka z patologiami życia społecznego w Polsce (niewykrycie Układu, co jest dla mnie raczej dowodem na nieudolność pisowskiej ekipy, aniżeli na nieistnienie tegoż). Tak samo jak teraz, rosła armia urzędników, wprowadzano bezsensowne przepisy. Przynajmniej podatki nieco obniżyli, ale wiadomo, że łatwiej o to przy dobrej koniunkturze.
Jarek miał swój czas i go nie wykorzystał. Chciałbym teraz zobaczyć coś nowego na Prawicy. Tylko że niczego takiego nie widać. Przez chwilę z zaciekawieniem obserwowałem PJN, ale szybko się okazało, że to pomyłka. Korwin mimo swoich niektórych postrzelonych pomysłów byłby dla mnie do zaakceptowania, pytania czy ma jakiekolwiek szanse na wejście do Sejmu. Od lat wydaje się że to już, zaraz, za chwilę, a kończy się wielkim rozczarowaniem.
PiS byłby o tyle lepszy od PO, że pewnie próbowałby coś zrobić, ale co z tego, skoro brak tam całkowicie kadr. Sporo zdolnych ludzi zginęło w Smoleńsku, a następców nie widać. Jak ma się skończyć jakimiś Kempami czy Błaszczakami na ministerialnych stanowiskach to ja podziękuję.
Wiem, że ta wypowiedź nie spodoba się żadnej ze stron konfliktu, bo ani nie mitologizuję Jarka jako Mesjasza, ani nie przedstawiam go jako potwora. Niestety, na inną niż te dwie narrację w polskiej rzeczywistości nie ma miejsca.
Taki manifest moich poglądów wyszedł z tego, poniosła mnie klawiatura
