Drumlak:
Co się okazało – o moim rzekomym udziale w ustawieniu tego meczu powiadomił prokuraturę kibic Cracovii, kręcący się od lat po klubie, taki trochę pomagier bliskiej osoby pewnego profesora . W każdym klubie są tacy ludzie – wszystko załatwi, wszystko zrobi, oczywiście bezinteresownie. Też go znałem. Od razu poinformowałem prokuraturę, że nie jest to osoba wiarygodna, ponieważ w przeszłości była skazywana za różne przestępstwa i dodatkowo od dłuższego czasu robi wszystko, by mi zaszkodzić. Była np. kiedyś śmieszna sprawa z Nikolą Mijailoviciem. Otóż ten kibic Cracovii przyjaźnił się też z Nikolą. Nikola chciał odejść z Wisły, ale nie miał pomysłu, jak to zrobić. W tamtym czasie prezesem tego klubu był znajomy mojej ówczesnej dziewczyny. Zostałem więc poproszony, by w sposób taki trochę mniej formalny obie strony ze sobą umówić. I to zrobiłem: - Spotkasz się? Mogę dać twój telefon?
I tyle.
Minęło jednak trochę czasu, w Cracovii atmosfera wokół mojej osoby łagodnie rzecz ujmując robiła się gęsta – do czego dojdziemy. I wtedy ten właśnie kibic złożył do prokuratury donos, że ja rzekomo przeprowadzałem operację „wyrwać Mijailovicia z Wisły”, za co wziąłem sowite wynagrodzenie. A że to była piramidalna bzdura, sprawę szybko umorzono. W każdym razie zaczęło się szukanie na mnie haków.
http://www.weszlo.com/news/7006