flamengista napisał(a):

Przecież w sprawie G. podstawową kwestią było to, że prokurator generalny (a Ziobro jako minister sprawiedliwości pełnił również i tą funkcję) od razu wydał medialny wyrok na lekarzu.
Przekroczył przy tym swoje kompetencje i zachował się nieprofesjonalnie. Do tego jego wypowiedź miała negatywne następstwa dla polskiej transplantologii.
Od polityka wymaga się - oprócz niezłomnych zasad moralnych - także inteligencji i wrażliwości. Minister finansów też może prywatnie twierdzić, że stan gospodarki polskiej jest fatalny, a Bank X z pewnością upadnie, bo pracują w nim złodzieje. Ale zdaje sobie sprawę, że taka wypowiedź wywoła totalny kataklizm.
W całej tej sprawie nigdy nie chodziło o to, że doktor G. jest "czysty jak łza", a Ziobro jest wcieleniem Belzebuba. W zasadzie cała ta sprawa świetnie w sposób symboliczny oddaje istotę nieszczęsnej IV RP. W wielu sprawach bracia Kaczyńscy mieli nawet rację. Problem w tym, że nie umieli do tego przekonać innych.
|
Niestety ale cała sprawa właśnie tak była przedstawiana przez "opiniotwórcze media", a Ziobro był przedstawiany jako wcielenie szatana. Przykładowa wypowiedź Donalda Tuska z 2008 r. "“Z
bigniew Ziobro znowu odgrywa dzisiaj rolę takiej krwiożerczej bestyjki, która domaga się koniecznie głowy Mirosława G.” 08.05.2008 r. Zachował się nieprofesjonalnie, ale większość ludzi zupełnie zapomina że to nie Ziobro brał łapówki, zostawił gazę w sercu pacjenta przez co ten zmarł i nie Ziobro kazał odłączyć pacjenta od aparatury podtrzymującej życie przez telefon.Ale zdaniem wielu to on jest krwiożerczą bestyjką, a nie osobą która w jakiś sposób przyczyniła się do ujęcia przestępcy.
I jeszcze zauważ dysproporcję w traktowaniu polityków, Ziobro jako polityk PIS miał za tą wypowiedź przegwizdane, a co miał Tusk za poniższą wypowiedź ? :
" Zatrzymanie właściciela sklepów w Łodzi odbyło się przy asyście dziennikarzy. Bratko przed zatrzymaniem oświadczył, że państwo polskie wobec niego działa bezprawnie.W tym samym czasie na trybunie sejmowej wypowiadał się premier Donald Tusk, który odniósł się do sytuacji w Łodzi.Tusk stwierdził, że przedsiębiorca "
będzie siedział, będzie penalizacja z tego tytułu, na 100 procent."
Tutaj premier rządu nie tylko oskarżył, ale nawet sam wydał wyrok stwierdzając że Bratko będzie siedział. Czy była z tego powodu wielomiesięczna debata nad faszyzdem, despotyzmem i postawieniem Tuska przed trybunałem stanu? A trzy lata temu "specjaliści" właśnie do tego nawoływali :
"Prezes Trybunału Konstytucyjnego: Za przesądzanie o winie lekarza minister Ziobro powinien stanąć przed Trybunałem Stanu. Jerzy Stępień, 23.02.2007 r.
Jacek Żakowski: Konstytucja gwarantuje domniemanie niewinności. Czy z tego wynika, że każdy funkcjonariusz publiczny, urzędnik, prokurator, minister,
premier wypowiadający się co do czyjejkolwiek winy narusza Konstytucję?
Jerzy Stępień: Oczywiście."
Jakoś po kilku latach brak takich wypowiedzi w odniesieniu do premiera Tuska -bo jest on po "własciwej stronie mocy."
PS. Z tego stwierdzenia o kryzysie polskiej transplantologii mającego rzekomo wystapić przez wypowiedź Ziobry mozna się tylko uśmiać.