Arapaho napisał(a):

|
Instalowanie swoich ludzi jak to nazywasz to nic nie znaczące ruchy USA. Zarówno na Litwie jak i w Gruzji biznes a więc i służby rosyjskie grają pierwsze skrzypce i są daleko z przodu w stosunku do USA. Szczególnie w stosunku do Gruzji jest to dziwne ale Sakashvilii albo jest takim pragmatykiem że na to pozwala albo po prostu nie ma nic do gadania. USA się tu nie wtrąca bo liczy na poparcie Rosji w sprawie Iranu.Libii czy Korei Płn i to jest cena tego że nie mamy żadnego poważnego sojusznika. Jedynym wyjściem była polityka jagiellońska silnego bloku środkowo-wschodniego - głównie Polsko-litewsko-ukraińsko-węgiersko-gruzińskiego ale obecny rząd to zarzucił
|
To nie są nic nie znaczące ruchy, to są najbardziej widoczne ruchy, za którymi idą inne, mniej widoczne.
Bardziej widoczne byłoby chyba tylko wysłanie samolotami spadochroniarzy i instalowanie baz wojskowych. Niczego innego nie zobaczysz, a w szczególności nie zobaczysz żadnych rewolucji wśród biznesu itp, bo Amerykanie po prostu wolą kupować ludzi poprzedniej epoki, tak jak to zrobili z naszymi PZPRowcami.
A jeśli chodzi o poparcie Rosji, to polecam ten tekst
http://tomaszsakiewicz.salon24.pl/31...lantycki-wiatr
On jest może nieco zbyt optymistyczny (zwłaszcza, że Rosja nie dość silna by stawić czoła USA nadal jest dość silna by nam sprawić przykrości), ale generalnie dobrze oddaje jedno - Rosja ma coraz mniej do powiedzenia. Polecam też komentarze do tekstu (też zresztą zbyt optymistyczne), z których można wyczytać ciekawe rzeczy (niemniej przyznaję - nie mam czasu / chęci ich weryfikować), m.in o tym, że Chiny będą niebawem samowystarczalne jeśli chodzi o gaz, co bardzo komplikuje wszelkie plany Rosji jeśli chodzi o możliwość używania gazu jako narzędzia nacisku.
I słusznie ktoś zwrócił uwagę w komentarzach, że jeśli chodzi o Libię, to Rosja i Putin wyjątkowo cicho siedzą, a przecież to była tradycyjnie ich strefa wpływów, tymczasem NATO robi tam co chce. I nikt się protestami Rosji nie przejmuje (były na początku, bardzo ciche).
I wreszcie trzeba powiedzieć jedno - Amerykanie dobrze znają zasadę, że ten kto się nie rozwija, ten się cofa, i choćby w związku z tym pewne rzeczy robią, mimo że nie są priorytetowe.