|
Mecz nam się wybitnie nie ułożył. Dostajemy pierwszą bramkę po ewidentnym błędzie sędziów (spalony), drugą podobnie. Tracimy Meliksona. Do tego w głowach zawodników tkwi, że mecz o pietruchę bo i tak chłodzi się szampan.
Do tego w drugiej połowie zmarnowane mnóstwo okazji - wystarczyło w okolicach 70 minuty strzelić kontaktową bramkę i byśmy tego meczu nie przegrali.
Na pewno należy to potraktować jak zimny prysznic. Nie mamy zespołu na europejskie puchary, ba - nie mamy zespołu na obronę tytułu w przyszłym sezonie. Wzmocnienia są konieczne.
W dzisiejszym meczu szansę dostali dwaj zawodnicy, którym warto poświęcić trochę uwagi:
- Burliga - niestety zupełnie brakuje mu doświadczenia, ale i pod względem szybkościowym źle to wyglądało. Do tego nie widziałem u niego zadziorności, a przecież powinien dać z siebie 120%, to była jego życiowa szansa. Zagrał bardzo przeciętnie.
- Garguła - dostał pełne 45 minut. Po tym, co dzisiaj zagrał muszę napisać - coś we mnie pękło. Ostatecznie upadła nadzieja, że Łukasz się u nas odbuduje. Trzeba powiedzieć jasno: to cień zawodnika z Bełchatowa. Garguła gra zachowawczo, boi się podjąć ryzyko, unika kontaktowej gry, jest wolny. I utracił swoje atuty - prostopadłe podania do napastników oraz strzały z dystansu. Moim zdaniem z tej mąki chleba nie będzie.
PS. Panie Maćku - dziękuję za wszystko i jednak życzliwie radzę zakończenie kariery. Nie ma sensu tego ciągnąć.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|