Zastanawiam czym się kierują osoby, które mówią o tym, że zmniejszenie ligi do 10-12 zespołowej może pomóc w zrobieniu kroku do przodu. Czy przykłady Szkocji i Austrii mogą napawać nas optymizmem w tym temacie? Ja w to wątpię i widzę w tym systemie, który funkcjonuje w tych krajach wiele problemów. Taka Szkocja nie wykreowała od wielu lat żadnej drużyny, która mogłaby finansowo i sportowo konkurować w wielką dwójką - Celtikiem i Rangersami. Wydawało się przez moment, że może do nich dołączyć Hearts, ale szybko wszystko wróciło do normy. Połowa szkockiej ekstraklasy walczyłaby u nas o utrzymanie. Podobnie wygląda sytuacja w Austrii, gdzie 3-4 zespoły co roku walczą o mistrzostwo, a reszta cienkich drużyn bije się o utrzymania. Gdzie w tych ligać widać jakiś postęp? W tym, że tworzy się taki sztuczny twór jak w Salzburgu i pompuje w niego pieniądze wielkiego koncernu? Nie w tym rzecz, bo to w żaden sposób nie podnosi poziomu i atrakcyjności całej ligi, a co najwyżej może wykreować jakiegoś potentata, który przez wiele lata zdominuje ligę. Nie ma sensu też pisać o tym, że są to zdecydowanie mniejsze kraje od naszego, z mniejszymi potencjałem kibicowskim i z mniejszą ilością dużych miast, w których można zbudować liczącą się drużynę nie tylko w kraju, ale i w Europie.
Ktoś pisał o tym, że mniejsza ilość zespołów oznacza większe pieniądze z transmisji telewizyjnych. O ile większe i czy coś to zmieni? Spójrzcie na wielokrotnie przypominany raport.
http://www.deloitte.com/assets/Dcom-Poland/Local%20Assets/Documents/Raporty,%20badania,%20rankingi/pl_FinansowaEkstraklasa_2010.pdf
Obecnie "tort telewizyjny" to ok. 120 mln zł rocznie. Kluby dostają od 5 mln do 11 mln zł rocznie, a średnio wyjdzie 7,5 mln zł rocznie na łeb. Także jeśli odetniemy od tego tortu 4 najsłabsze kluby, które nie biorą w sumie więcej niż 25 mln zł rocznie to każdy z dwunastu klubów dostanie średnio dodatkowe... 2 mln zł (0,5 mln euro). Śmieszne pieniądze w kontekście tego jak wyglądają już budżety najbogatszych klubów w Polsce. Także w temacie praw telewizyjnych jesteśmy zablokowani na kolejne lata przez C+ i nie ma co liczyć na to, że zwiększą się przychody klubów w kategorii "transmisje". Warto też zauważyć, że pieniądze z praw telewizyjnych w Polsce są większe od tego co dostają kluby w Austrii, czy Szwecji i aż połowę tego co dostają w Szkocji. Także gdzie indziej trzeba szukać pieniędzy.
Na pewno pierwszą taką kategorią jest "dzień meczu", który był bardzo zaniedbany przez lata. W sezonie 2010/2011 mieliśmy otwarte nowe stadiony Arki, Cracovii, Korony, Amiki, Legii i Wisły (częściowo). Na jesieni dojdą nowe stadiony Śląska i Lechii. Także połowa ligi będzie grała na nowych stadionach, a druga połowa nie. Zrobi się ogromna dysproporcja między takim Bełchatowem, a Lechią, która będzie się wyrażała w różnicy kilkunastu milionów złotych między tymi klubami. Zatem zespoły, które nie będą miały nowych stadionów za wszelką cenę będą domagały się od swoich miast, aby też pomyślano o stadionach dla nich. I tak się już dzieje, gdyż w ciągu najbliższych 2-3 lat powstanie kilka nowych stadionów w ekstraklasie. Na pewno w tej kategorii zanotujemy sporego PLUSA.
Dla mnie jednak najważniejszą kategorią jest "sponsoring i komercja". Spójrzcie na to, że wraz z nowymi stadionami pojawili się nowi sponsorzy, którzy zasilą kieszeń klubową. W tej materii najlepiej działają Jaga i Amica, które zbudowały sobie naprawdę ciekawy i szeroki wachlarz sponsorów. Również Lechia wykorzystała nową sytuację i pozyskała potężnego sponsora w postaci Lotosu, który będzie jej płacił 6 mln zł rocznie.
Jeśli dodamy to wszystko do siebie to z obecnych 262 mln zł przychodu całej ligi w 2009 roku przewiduję podwojenie tej sumy w ciągu dwóch lat. Po co, więc mamy zmniejszać ligę jeśli to właśnie te zespoły, które mają obecnie problemy, ale z drugiej strony mają jakieś perspektywy mogą być prawdziwym motorem napędowym ekstraklasy.