Piekarski, moim zdaniem całkiem trafnie o proteście:
Cytat:
(...) Ja wiem, że nikt nie ma obowiązku dopingować, wiem, że to tylko dobra wola ludzi, którzy płacą za bilety. Ale wiem też, że kibice śpiewają, bo to kochają, bo to ich pasja.
Teraz sobie tego odmawiają - w imię czego?
W imię protestu. Ale co chcą pokazać? Przecież polityków nie obchodzi, czy kibice skandują "Irena Santor", czy "Legia Warszawa". W ogóle ich nie obchodzi to, czy jest jakikolwiek doping, czy go nie ma. Protest, jeśli ma być skuteczny, musi kogoś uwierać, musi być uciążliwy. Kogo uwierają milczące trybuny? Premiera? Ministra sprawiedliwości? Nie... Oni to mają gdzieś. Mało tego - oni się za chwilę pochwalą, że na trybunach znów jest spokojnie i nawet znikają wulgaryzmy.
Protestując, kibice robią krzywdę tylko sobie i swoim drużynom. Na pewno nie politykom i nie działaczom. Mamy do czynienia z protestem, który jest maksymalnie nieuciążliwy dla tych, przeciwko którym jest wymierzony. Czyli jest po prostu głupi, nieprzemyślany. Dwie kolejki do końca. Wiem, że głos nic tu nie zmieni, ale i tak to napiszę: - Wróćcie do kibicowania. Jesteście potrzebni.
|
Na to, że taki protest zadziała, bo uderza w tych, którzy są z PO zblatowani (ITI, Solorz, KGHM, Lotos) bym za bardzo nie liczył. Rządowi jakoś nie przeszkadzało to zamykać stadiony, co powoduje radykalnie większe straty, niż nasze siedzenie na dupach i niedopingowanie.