Tak dlatego od razu najlepiej zwyzywać wszystkich w klubie, odpowiedzialnych za politykę transferową, przepowiedzieć klęskę klubu w lidze i później ewentualnie cieszyć się, że miało się rację.
wolfy napisał(a):

|
Lepiej przygotować się na realny wpierdól niż pompować balonik po to tylko, żeby później był płacz.
|
To jest właśnie to Twoje idiotyczne podejście, o którym wcześniej pisałem. Po co na początku sezonu wystawiać opinie z d. wzięte, chyba robione tylko po to by w maju była możliwość odnalezienia starych cytatów i pochwalenia się zmysłem proroczym...
Z drugiej strony, osoby, które pompują wspomniany przez Cb balonik, też nie widzą, lub nie chcą widzieć tego jak wygląda nasz skład, to że obecnie mecze wygrywająnam Małecki, Melikson, Genkov czy też Kirm, a nie świetnie wyglądająca drużyna. Ja obecnie przewiduje różne możliwe warianty spotkań pucharowych, z jednej strony powtórkę z ubiegłych lat, ale również jest inna możliwość, taka, że nowi gracze zdąża przez kilka tygodni przygotować się na tyle, że możemy powalczyć o fazę grupową LE, bo awans do Ligi Mistrzów osiągniemy tylko wtedy, gdy będziemy mieli masę szczęścia w różnych aspektach, takich jak dobre transfery, szybka aklimatyzacja nowych piłkarzy, dobre losowania i świetna forma naszych piłkarzy

Czyli sporo jest do realizacji, chociaż również jakieś farty bez przesadnie dobrej gry mogą się zdarzyć, jeśli nie będą popełniane błędy w defensywie, której skład zaważy na naszej grze w przyszłym sezonie.
Reszta Twojego postu nie jest do mnie skierowana, to że nie należy oceniać Maaskanta dla mnie jest dość oczywiste, no chyba, że piłkarze będą tragicznie przygotowani do sezonu i zaliczą jeszcze bardziej spektakularną wtopę niż rok temu, co nie wydaje mi się prawdopodobne.
A co do ostatniego zdania, no to widzisz jak wygląda takie wróżenie z fusów. Teraz mogę powiedzieć, że w przyszłym roku o mistrza powalczymy z klubami z Warszawy, bo Lech z Bakero (jeśli przetrwa choć jedną rundę) może co najwyżej powalczyć o puchary. Jednak znowu możemy mieć sezon cudów, może w końcu zacząć liczyć się Lechia, Śląsk, nasz zespół może wygrać ligę z 15pkt przewagą, ale też skończyć ja w środku tabeli. Chyba nikt nie przewidział w lipcu 2010r. że aby zdobyć mistrzostwo Polski trzeba będzie zdobyć mniej niż 60 pkt, że Lille zostanie mistrzem Francji, czy też Borussia zdeklasuje pozostałe ekipy, w walce o mistrzostwo Bundesligi.
Po co teraz oceniać szansę zespołu w pucharach, jeśli nie znamy co najmniej 4 graczy podstawowego składu na następny sezon?