Wyświetl pojedynczy post
rafkur
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 10.2007
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3750
Stary 24.05.2011, 19:41
Ciągle wielu przywołuje przykład Legii i ich milczącego protestu zakończonego sukcesem. No to ja się pytam: co w dłuższej perspektywie uzyskali kibice Legii? Jak dla mnie na dzień dzisiejszy u nich wygląda to tak:

1) bilety o wiele droższe,
2) krzyczeć sobie mogą pod warunkiem, że krzyczą sobie to na co im pozwolono - inaczej zakaz stadionowy,
3) podobno walczyli o odwieszenie zakazu dla Starucha - czy aby on aktualnie takowego nie ma?
4) ochrona miała być cywilizowana - no to jest, wyprowadza kulturalnie bez prawa powrotu.

Czekam na jakieś info najlepiej od Warszawiaków co zmieniło się na lepsze od zeszłego sezonu.

Jeżeli masz za przeciwnika kogoś kto dysponuje na starcie sporą przewagą to musisz walczyć inteligentnie. Możesz również ewentualnie jak indianie napierd... dzidami w pancerze.
Najpierw trzeba zacząć od realnej oceny gdzie aktualnie jesteśmy. Jaką siłę stanowią kibice nie w skali jednego stadionu ale w skali kraju. Jeżeli uwzględnimy tylko zaangażowanych, nawet różniących się spojrzeniem na pewne sprawy ale takich, którym zależy na ruchu kibicowskim to nam wyjdzie, że jest nas garstka. Na naszym przykładzie: o jakiej liczbie ludzi mówimy? 5000? Tyle znajdziecie jeszcze w Warszawie, w Poznaniu już nie. W Łodzi jak się zbierze do kupy Widzew i ŁKS może też się tyle nazbiera. Takie są realia. Liczba ludzi na stadionie nie świadczy o niczym. 90% to są ludzie którzy przychodzą jak do cyrku. Dzisiaj są słonie jutro będzie jarmark na rynku. Załóżmy, że jak się mocno zepniemy to w skali kraju uzbieramy może ze 100 000 ludzi. sami sobie odpowiedzcie jaki to wpływ choćby na wybory.

Jeżeli chcemy zmusić rząd do traktowania nas jak ludzi to należy w ramach obowiązującego prawa "punktować" go gdzie się da. Tak, żeby go to zabolało. Każdy z nas zna kogoś kto zna kogoś innego itd. Tak się dociera do mediów. Ok, nie do ITI bo to tuba propagandowa rządu ale oni nie są jedyni. Ok, mocni ale jednak nie jedyni.
Jak najbardziej na miejscu są manifestacje pod Kancelaria Premiera, pod Urzędem Wojewódzkim itd. Mandaty za "obrazę majestatu" w przypadku kibiców Jagi są świetnym początkiem do wszelkiego typu odwołań aż dojdzie się do Trybunału w Strasbourgu. Jeżeli Tusk mógł bezkarnie z pogardą wypowiadać się o Kaczyńskim ( prezydencie) to dlaczego my nie możemy nazywać go matołem?
Zamiast zbiórek na oprawy ( których i tak nie ma jak i gdzie wieszać) ściepa na prawników. Ściepa na akcje reklamowe w miastach. Niejeden chętnie podejmie się obrony chociażby po to, żeby zaistnieć medialnie. Trzeba nagłaśniać wszelkie formy bezpodstawnego szykanowania kibiców. Ok, ktoś demoluje stadion - przyjebać mu karę nawet 10 k. Ale odpowiedzialność zbiorowa nie mieści się w ramach zasad demokratycznego państwa.
Takich możliwości jest dużo więcej. Trzeba sobie tylko wyznaczyć jasno określony cel i próbować go realizować.Ale o czym my tu mówimy. Na ta chwilę nawet nie do końca jest sprecyzowane co tym protestem chcemy osiągnąć. Jeżeli ktoś wierzy np w to, że race wrócą na stadion to życzę mu wszystkiego najlepszego.
Tylko jednostki potrafiące się przystosować do panujących warunków zostają przy życiu. Mamuty, nie potrafiły.
Nie chodzi tu o konformizm. Chodzi o umiejętność życia we współczesnym świecie.

Ciszą na stadionie nie osiągniemy nic. Wielu podaje przykład meczu Legii z nami. Jak to świetnie chłopcy się bawili na trybunach. A o co innego chodzi obecnie nam panującym? O świetną zabawę bez wycieczek politycznych. Ich to wali czy dopingujemy swój klub czy przyprowadzamy Kononowicza i kozy na stadion. Ważne, że nie ma wycieczek politycznych. Przeciętny Kowalski ogląda sobie na C+ "meczyk" i nawet nie do końca wie o co chodzi z tą ciszą. Pomyśli, pomyśli i stwierdzi: a ch... ważne że chipsy jeszcze są w szafce.

Jak powiedziałem, ja się do ewentualnej ciszy dostosuję. Ale nie dlatego, że wierzę w to, że przyniesie jakiś skutek. Uszanuję ją na zasadzie mniejszego zła.

Zamiast bawić się w ciszę trzeba było przez dwie kolejne kolejki "jechać" z druga Białorusią i innymi Tuskami oczywiście inteligentnie bez bluzgów ale na maksa. Po zamknięciu wszystkich stadionów niebezpiecznie zbliżyliby się do granic absurdu ( a właściwie by ją przekroczyli). Również ze strony klubów pojawiła by się presja bo nie było by wpływów. Ale nie, lepiej dalej zapełniać kasę i grzecznie siedzieć w milczeniu na stadionach marząc o tym, że to kogoś oprócz nas samych zainteresuje.

PS To, że w C+ pojawiają się głosy o tym ze mecz bez dopingu jest beznadziejny jest sprawą oczywistą. Im zależny na oglądalności. Natomiast nie C+ rozdaje polityczne karty bo jest to medium z punktu widzenia mediów niszowe ( zresztą jak wszystkie płatne razem do kupy wzięte). 1,6 mln abonentów C+ w 35 mln kraju nikogo nie rusza. Zresztą dzisiaj płaczą bo muszą się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Jutro przejdą z tym do porządku dziennego. Czy ktoś analizuje doping powiedzmy w Lyon'ie czy Madrycie?

PS 2 sorry za taki długi wpis ale mnie już w....... ta nasza bezradność a niczym innym jest to co się akurat wyprawia.

PS 3
Mareq napisał(a):Wyświetl post
Na Tusku nie.
Na ludziach którzy zamierzają łożyć pieniądze na tzw markę ekstraklasy i ludziach którzy zarabiają pieniądze transmitując w tv tę tzw. markę , wrażenie zrobi.

Po raz tyśiącpińcesdziewiędziesątydziewiąty ktoś pisze , że protest nie zrobi wrażenia na Tusku . Kto powiedział , że ma bezpośrednio na nim zrobić wrażenie ?
Tylko, że ekstraklasa nie jest nawet średnią marką. Sponsorzy się wręcz przepychają w drzwiach jak widać od dłuższego czasu ( zwłaszcza na naszym czy Legii przykładzie - zresztą w Lechu tak samo atrakcyjnie a im niżej tym gorzej). Nie mówię tu o firmach które wykładają mniej więcej tyle ile my moglibyśmy po 10 zrzutkach wyłożyć tylko o sponsorach dających widoczne w skali budżetu klubu pieniądze. Ludzie aktualnie łożący kasę na ligę to albo pasjonaci których na to stać albo ludzie pokroju Wojciechowskiego, który ma taki kaprys a jak mu się znudzi to sobie kupi klub żużlowy. Nasza liga to nie liga angielska czy hiszpańska. Tam się wykłada kasę jako typowa inwestycję ewentualnie możliwość wyprania paru euro. U nas owszem wyprać coś można ale zarobić już się raczej nie da.
Ostatnio edytowane przez rafkur : 24.05.2011 o godz. 19:55.
Odpowiedz cytując