Nie wiem czy do końca społeczeństwo hiszpańskie się ogarnęło z lewackiego skażenia. Ta cała niby rewolucja ma jeszcze bardziej lewicowy charakter. Postulaty są skrajnie socjalistyczne, typu zwiększenie ustawowych minimalnych płac czy podatku dla bogatych. Największą perełką jest komentarz na zagranicznej stronie opisującej sytuację w hiszpanii
http://www.theatlantic.com/infocus/2...lution/100070/
"Desde Granada. Buenas tardes, perdona que no te conteste en inglés. Yo no soy del PSOE ni del PP. Cuando estaba el PP, se protestaba contra él porque nos metió en una guerra ilegal y no se protestaba contra el sistema porque la gente no lo tenía tan claro (yo sí). Ahora, por suerte, se protesta contra el sistema de "libre" mercado y contra el dominio del poder económico porque es absolutamente inmoral, no se justifica bajo ningún concepto; el capitalismo es la crisis y hay otras formas posibles de gestionar el mercado. La Tierra no puede aguantar el ritmo de consumo de sociedades basadas en el consumo de estupideces que no satisfacen ninguna necesidad real del ser humano. Esto hay que cambiarlo ya, y parece que ha empezado el cambio profundo, la revolución social y pacífica; le pese a quien le pese. "
W skrócie: jak rządziła Partia Ludowa to tez protestowaliśmy tylko przeciw wojnie w Iraku, a teraz w ogóle jestesmy przeciwni wolnemu rynkowi, który jest niemoralny, kryzys jest wynikiem kapitalizmu i są lepsze zasady dzialania rynku. Ziemia nie może wytrzymać nadmiernej konsumpcji itd...
Czyli jeden wielki bełkot na pograniczu komunizmu. I niestety, większość Hiszpanii ma tak spaczone poglądy. Za Aznara żyło im się dobrze, za lewicowego Gonzaleza w sumie też nienajgorzej i im się w dupach od dobrobytu poprzestawiało.
W ogóle historia i sytuacja polityczna w Hiszpanii są strasznie ciekawe, ale mam wrażenie, że społeczeństwo jest niesamowicie głupie.