Na stronie Stowarzyszenia ukazał się ciekawy artykuł o "redaktorze" z gw.
"Podczas derbowego meczu doszło do spięcia Patryka Małeckiego z piłkarzem Cracovii z Saidim Ntibazonikzą. „Mały" powiedział do niego kilka słów uznawanych za obraźliwe.
Nazajutrz media gremialnie obwieściły jakim to Patryk nie jest rasistą , zresztą jak się potem okazało całkiem niesłusznie. Klub ukarał zawodnika za obrażanie rywala, piłkarz się przyznał. We czwartek ma też stanąć przed Komisją Ligi. Normalna kolej rzeczy, nic dziwnego w tym wypadku się nie dzieje. Nie tacy piłkarze jak Patryk przed różnymi komisjami stawali, nie takich jak on karały kluby za wybryki znacznie gorsze od jego zachowania. Prawdę powiedziawszy takie zdarzenie mają miejsce na całym świecie. Jeżeli jednak „Mały" się przyznał i włodarze Wisły czyli jego pracodawcy wymierzyli mu jakaś karę(a tak głosi oficjalny komunikat klubu) to sprawy nie ma. Jednak jak zawsze możemy liczyć na Piotra Jawora...
Dziennikarz krakowskiego oddziału Gazety Wyborczej znowu chciał zabłysnąć kolejnym tekstem, w którym piętnuje wszystkich dookoła, sam pozostając rycerzem bez skazy. W swoim artykule , który znalazł się na ostatniej stronie ogólnopolskiego wydanie Gazety Wyborczej (niejako jest więc sportowym newsem głównym) w „popisowy" sposób „jedzie" po Patryku za jego niedzielne zachowanie. Tytuł artykułu brzmi: „Małecki ukarany za chamstwo, nie za rasizm." Czytając go dochodzę do wniosku, że Piotr Jawor ma obsesję, wydaje mu się, że zjadł wszystkie rozumy a monopol na prawdę zdobył razem z akredytacją dziennikarską. Sprawa, która została rozwiązana przez klub i zawodnika została przez niego wykorzystana po to ,aby w imię „rzetelności dziennikarskiej" znowu Patryka Małeckiego publicznie skrytykować, lub mówiąc prosto z mostu, z prywatnych powodów Patrykowi dopiec. Pisze, więc redaktor Jawor o zdarzeniu z lipca 2010, kiedy to Małecki odmówił gry w sparingu Henrykowi Kasperczakowi. Problem dosyć dawny, nic to, że wyjaśniony, oraz że „Mały" swoją grą w tym sezonie pokazał jak na grze w Wiśle mu zawsze zależało i zależy nadal. Przytacza też sytuację po jesiennym meczu derbowym kiedy to nasz zawodnik cytuję z artykułu: „zwyzywał dziennikarza Gazety Wyborczej i znów dostał po kieszeni". Czemu Piotr Jawor nie ma cywilnej odwagi napisać wprost, że chodzi o niego? Czemu nie dodał, że nie rozmawia z Małeckim od tamtego czasu, mimo, że mijają się na klubowych korytarzach i że prosto w oczy tego tematu nie porusza i nie wygłasza żadnych pretensji. Sugeruje też, że niedzielne zdarzenie oddaliło Patryka jeszcze bardziej od reprezentacji. Cytuje w tym celu Franciszka Smudę, który mówi, że „krnąbrni ludzie mnie nie interesują" oraz o nim samym, iż „ma stać się facetem z klasą i kulturalnym człowiekiem". Nie jest ten artykuł miejscem, do tego bym wyraził swoją opinię na temat elokwencji i koncepcji gry naszego selekcjonera, pragnę tylko zauważyć, że Patryka w kadrze nie ma od dosyć dawna, niestety ze szkodą dla naszej reprezentacji. Niech, więc Piotr Jawor nie mydli czytelnikom oczu.
Jak już napisałem dziennikarz ten ma obsesję. Atakuję on Wisłę na każdym kroku, tak jak w wypadku „Małego" lecząc chyba swoje kompleksy. Chciałbym przypomnieć, że przedstawiał on kibiców Wisły jako oszalałych z nienawiści antysemitów w swoich artykułach po przyjściu Maora Meliksona. Życie zagrało mu na nosie w tej kwestii, szuka więc innych sposobów aby Wiśle dopiec. Działa on na szkodę Wisły, rozdmuchując afery, tworząc sztuczne problemy czy niby patologię, z którymi on jako „rzetelny dziennikarz" musi wałczyć. Swoistą krucjatę prowadzi też przeciw wszystkim, którzy nie podzielają jego poglądów. Drażni go być może miłość Patryka do Wisły, którą ten zawodnik na każdym kroku okazuję. Irytuje z pewnością Jawora sympatia i szacunek, którą darzy ten piłkarz fanów Wisły, tych samych, których redaktor Jawor lubi nazwać zgodnie z nurtem gazety kibolami. Próbuje więc po raz kolejny w mało chwalebny sposób kończyć" ludzi od niego diametralnie innych. Zapewniam go, że mu się to nie uda. Więc może niech wreszcie zajmie się dziennikarstwem sportowym, które jest jego zawodem i przestanie udawać Mesjasza. Bo chyba nie za to mu płacą...
M.