Temat: Ekstraklasa
Wyświetl pojedynczy post
Sartre
Senior Member
 
 
Od: 06.2010
Skąd: Warszawa

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#12901
Stary 17.05.2011, 13:15
Cytat:
Gra w reprezentacji i kopanie w solidnym klubie ligi rosyjskiej jest lepszą rekomendacją niż rok na ławie w Evertonie.
Jest lepszą rekomendacją, niż rok na ławie w Evertonie, gra w reprezentacji i całkiem solidna gra na MŚ. Zgadzam się. Ale to byłoby pytaniem, gdybyśmy brali człowieka, o którym mało kto słyszał lub który nie jest jakoś szczególnie rozpoznawalny. Mucha jest - i to pod wieloma względami, zarówno jako piłkarz, jak i konkretny gość, który potrafi poustawiać ludzi w szatni jak trzeba.

Cytat:
Slogany o tym,że lepiej siedzieć na ławie w dobrym klubie niż grać w solidnej lidze do mnie nie przemawiają.
Nikt nie mówi, że lepiej jest grać w solidnej lidze, niż siedzieć na ławie w dużo lepszej. Pewnie, że nie. Jano też się z tym zgadza - dlatego chce czmychnąć z Evertonu, gdzie mu się nie udało i raczej już nie uda wygryźć Howarda. A czy chodzi o odejście do Legii, to już zupełnie inna rozmowa.

Cytat:
Nie mam pojęcia co kierowało Muchą,że podpisał umowę z Evertonem. Landryny zawdzięczają Howardowi bardzo wiele, jest solidnym bramkarzem, prawie ikoną tego klubu, i nie wiem na co liczył Mucha wybierając się do Evertonu.
No jak to na co? Że wygra. Miał powiedzieć: "nie, no chcę grać w lepszym klubie, ale dajcie mi gwarancję grania w składzie, bo jak nie, to ja odpuszczam"? To raczej takie gadanie jest charakterystyczne dla polskich zakompleksionych gwiazdeczek, które wolą mieć tu jak u Pana Boga za piecem, niż zaryzykować, postawić na własne umiejętności i powalczyć o pierwszy skład w klubie, w którym nikt im tego pierwszego składu nie obieca, a już na pewno nie da za darmo lub pół-darmo. Mucha zaryzykował, jak przechodził do Evertonu akurat były MŚ które skończyły się dla niego bardzo porządnie i mógł liczyć na to, że jak tylko Howard siądzie z formą, to będzie mógł wejść na jego miejsce. Nie udało się – ale to już jest zupełnie inna sprawa.

Cytat:
Że kilka razy wybił piłkę w meczach z Zabrzem czy inną Polonią nie znaczy,że da sobie radę w Anglii.
Nie znaczy, ale Boruc, czy Fabiański też nie zaczynali od Premiership, tylko od ekstraklasy, a konkretnie od tego samego zespołu, z którego on sam się wywodził. Szczęsny to samo, tyle że on odchodził jako chłoptaś bez ekstraklasowego doświadczenia. Zresztą o ile dobrze pamiętam, Kuszczak przed odejściem do WBA też nie rozegrał żadnego meczu. Wiadomo – Kuszczak czy Szczęsny to zupełnie inne przykłady, bo oni byli brani jako potencjalne talenty, a nie jako doświadczeni bramkarze do walki o pierwszy skład, ale chodzi o to, że nie trzeba od dziecka łapać piłek od Rooney-juniorów, żeby móc realnie myśleć o grze w Premiership.

Równie dobrze można powiedzieć: że skoro potrafi kopnąć piłkę prosto pomiędzy obrońcami Górnika Zabrze, czy innej Polonii nie znaczy, że da sobie radę w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Anglii… więc po co w ogóle ma tam jechać? Skoro ekstraklasowy piłkarz to wieczny ułom, to po cholerę im jakakolwiek ambicja? Walczyć, podejmować ryzyko? To nie dla nas.

Cytat:
Jeśli czuje się taki dobry,a musi tak się czuć,bo wygrał się do Evertonu, to niech idzie do Francji,Hiszpanii, czy Włoch a nie wraca do Legii.
A to już zupełnie inna sprawa. Cholera go wie po co i na jakich warunkach miałby wracać do Legii. O ile dla kibica Legii to jest fantastyczna wiadomość, motywacje Muchy związane z powrotem tutaj to już odrębna sprawa. Tyle, że jak to się ma do rozpatrywania go jako wzmocnienia Legii? Jest zły, bo powinien grać w lepszym zespole?

Cytat:
Legia zamiast wzmocnić obronę,atak,pomoc,skrzydła sprowadzi za dużą kasę bramkarza, który ma być remedium pewnie na wszystkie bolączki zespołu. I co to da?W przyszłym sezonie podobna padaka. Tyle,że teraz dochodzą jeszcze puchary a z taką grą Legia za wiele nie podziała.
Jakby ściągali za dużą kasę powiedzmy skrzydłowego, to byś mógł powiedzieć: Legia zamiast wzmocnić bramkę, obronę, atak i środek pomocy, ściąga za dużą kasę skrzydłowego, który ma być remedium pewnie na wszystkie bolączki zespołu. I co to da? W przyszłym sezonie podobna padaka… itd.

Alternatywą jest albo wydać kupę kasy na zawodnika z każdej z tych pozycji (wiadomo, że nie), albo ściągnąć 5 zawodników za małe pieniądze. Czytaj: letnia rewolucja transferowa Legia lato 2010. Dla mnie to jakieś absurdalne rozumowanie. Wolę, żeby ściągnęli jednego czy dwóch zawodników za dużą kasę na najbardziej newralgiczne pozycje (a bramkarz wyprzedza pozostałe o 3 długości), niż żeby mieli cackać się z jakimiś ciotkami z Macedonii czy Mozambiku za mniejszą kasę, które dają 10% szans że okażą się Bogami Piłki, ale za to 90% szans na bycie totalnym niewypałem.

Cytat:
To jest takie typowe polskie myślenie. Był dobry kiedyś, to brać go teraz. I to jeszcze trzeba dopłacić,mimo,że wcześniej oddało się do za darmo. Przez ten czas należało poważnie znaleźć jego następcę. Tylko do tego potrzeba sieci scautów, rozpoznania, nie wiem jak z tym jest w Legii. Chęć podpisania Muchy raz jeszcze dowodzi tylko,że ten klub działa troszkę dziwnie.
Był dobry jeszcze rok temu – a teraz cholera go wie. Ale daje większą gwarancję na to, że będzie dobry, niż ktokolwiek inny w naszym zasięgu. Jasne, fajnie by było ściągnąć takiego Pareikę. Tylko, że ściągając Pareikę ryzykuje się, że w rzeczywistości typ okaże się być Jovanićem, Antolovićem albo Burićem. Ściągając Muchę wiadomo kogo się kupuje. Poza tym, tak jak pisałem wcześniej, bramkarz od rocznego siedzenia na ławie nie staje się gorszy, a przynajmniej nie tyle gorszy, co piłkarz z pola. Przykłady podawałem w poprzednim poście.
Ostatnio edytowane przez Sartre : 17.05.2011 o godz. 13:22.
Legionista
Odpowiedz cytując