|
Nie próbujmy usilnie dzielić się na frakcje protestujących i "łamistrajków", bo sytuacja nijak tak nie wygląda. Idiotyczne działania rządu, w postaci zamykania stadionów, likwidowania wyjazdów i wywierania chorej presji na kluby, powinny spotkać się ze zdecydowanym sprzeciwem i konsekwentnym protestem. Zabronienie prezentacji oprawy, na którą z niecierpliwością czekałem i wrzucałem oszczędzane studenckie drobniaki, jest zwykłym s....ysyństwem. Jest to opinia zarówno moja, czyli kibica umiarkowanie-piknikowego, jak i wszelkich znanych mi ludzi, którzy żywią choćby skromne zainteresowanie piłką nożną. Zwolennikami tych idiotycznych działań, są ludzie, którym piłka zwisa i powiewa. Wykarmieni medialną papką, żyją w przekonaniu, że stadiony są zapełnione przez rządnych krwi bandytów, a pojawienie się na meczu jest igraniem ze śmiercią. Im nie zrobi, żadnej różnicy, czy kibice na stadionie będą milczeć, skoro nawet popierają ideę, by te stadiony opustoszały. W kogo więc godzi taka forma protestu? Nie w rząd, bo ludzi, których Tusk chce w ten sposób kupić, na stadionie nie ma i nigdy nie było. Skoro ich nie ma, to też nie w nich. Klub, jako byt biznesowy, też nie cierpi, bo kasa za bilety się zgadza. Kto więc traci? Drużyna, pozbawiona wsparcia 12 zawodnika i obecni na stadionie kibice. Chyba nie taki jest cel protestów.
Podsumowując: Protesty antyrządowe kibiców powinny mieć miejsce i mają szanse na zdobycie naprawdę szerokiego poparcia społecznego (które do powodzenia takich protestów jest niezbędne), ale żeby tak się stało, muszą przybrać formę, która godzi w rząd, a nie we wszystkich innych tylko nie w rząd.
|