|
ciekawy tekst znaleziony na fejsbuku, ładnie podsumowuje całą sprawę
Zamknięcie stadionów we Wrocławiu i Lubinie oraz decyzje związane ze zwalczaniem chuligaństwa na meczach to oczywiście kolejna prowokacja rządu obliczona na efekt "słupkowy". Bardzo sprawna. Przyznam jednak, że jeśli było wiele powodów do takich decyzji 5, 10, 10 lat temu to na pewno obecnie ich nie ma. Jakościowa zmiana jaka zaszła na trybunach jest wielka. Również przejawiająca sie tym, że zamiast celtyków tysiące ludzi w szalikach czci narodowe rocznice i to takie które przyprawiają o palpitację serca dziennikarskich i partyjnych politruków. Powodów więc do zamykania stadionów nie ma żadnych - i są tylko i wyłącznei polityczne a więc antyrządowe i antymichnikowe transparenty oraz patriotyczne i antylewicowe oprawy. Takie jakie ostatnio widzieliśmy we Wrocławiu lub na meczu ligowym Lech - Lechia w Poznaniu. O co więc chodzi? Prowokowaną grupą jest społeczność, którą sprowokować łatwo i nie ma co do tego wątpliwości. Wielu kiboli, szczególlnei z grup "sportowych" to goście z wyrokami, znani w kryminalnym półświatku. Ich kontakty w charakterze źródeł policyjnych, wiążą się przecież z swoistymi układami z mundurowymi. Uważam, w to włśnie jest i będzie wykorzystywane. Wystarczy grupa 30-40 osób w szalikach, (a tak wyglądały zadymy w Bydgoszczy) do wywołania zamieszek, aktów wandalizmu, i które konsekwentnie środki masowego rażenia czyli media spozycjonują jako ludzi Kaczyńskiego i PiS. Tym bardziej, że sam prezes, jak i posłowie PiS dystansowali się od działań rządu, ba z sympatią komentowali antyrządowe nastroje na trybunach tłumacząc, że kibiców po prostu spotkała kara za antyrządowe prostety i manifestacje. Właściwie jest to sedno manipulacji socjotechnicznej którą obserwujemy wokół futbolu - kibole = PiS. Ale logika która rządowi specjaliści od manipulacji użyli jest bezlitosna - kto kwestionuje nasze sposoby na walke z bandytyzmem jest pzreciw nam, jest sojusznikiem tych co łamią krzesełka i rzucają w policje koszami na śmieci. Tym bardziej jest to rządowi potrzebne, bo prowokacje i przestawianie dziesiątek tysięcy ludzi z Krakowskiego Przedmieścia jako awanturników się nie udały. Pojawiły się też krytyczne głosy hierarchów Kościoła, którzy zaczęli wypominac włądzy, że od wielu miesięcy traktuje Polaków jak bydło co sie nie godzi. Przed wyborami potrzebne jest więc kolejne paliwo którym napędzona zostanie machina wyborcza PO. Że tak się dzieje wystarczy tylko pooglądać telewizję. A, że jakieś awantury będą miały miejsce nie mam wątpliwości i to one potwierdzą, że decyzje rządu są słuszne,. To pokaże TVN i TVP, na papierze potwierdzi Gazownia a za nimi Onet i Wp.pl. No chyba, że społęczność kibiców przejdzis obywatelski chrzest bojowy i pokaże, ze nie tylko potrafi chodzic w bluzach z napisem HWDP, ale zawalczy o wysoką stawkę. Bo taka jest teraz w grze.
Tak czy inaczej Tuskomatoły głosujący na PO i tego gościa z wąsami zafundowali nam Orwella prawdziwego. Rządzący niech jednak pamietają, że łaska tłuszczy na pstrym koniu jedzie i dziś "elektorat" reaguje jak pies Pawłowa, ale za jakiś czas bedzie pierwszy rzucał kamieniami. i będzie groźniejszy niż tych kilkudziesięciu zadymiarzy z Bydgoszczy. Nie zawsze zarządzanie kryzysem i emocjami ludzi jest takie łatwe - to jednak igranie z ogniem. Już Makiawel o tym przestrzegał.
|