wonski_eNHa napisał(a):

Ile osób zobaczy 'protest kibiców' Tyle ile będzie na stadionie? Tyle ile ogląda mecze w TV? Z całym szacunkiem, ale taka forma protestu nie wyjdzie dalej niż poza stadion. Co z tego ze Tusku się dowie, że kibice nie dopingowali w 'x' kolejce.
Przecież nikt poza kibicami nie wie o żadnym proteście, a osoby które coś tam słyszały są przekonane o słuszności zamykania stadionów. Bo w telewizorze puścili im fragmenty z Bydgoszczy okraszone odpowiednim komentarzem. Ludzie nie mają pojęcia co się dzieje na stadionie podczas meczu, że to dla nas jest sposób spędzenia miło czasu, w towarzystwie znajomych. Nie przychodzimy na mecz napier***ać się z policją tylko dopingować.
Dlatego stadion niech pozostanie stadionem i doping pozostanie nierozłączną częścią meczu piłkarskiego. Protest na trybunie to jakiś żart, który mało kto zobaczy.
My, kibice, jeżeli chcemy zwrócić uwagę na to jak jesteśmy traktowani przez rząd, media i organy smerfów, musimy dotrzeć do zwykłych ludzi. Jak? Ano ruszyć dupy na ulice i zacząć protestować, kulturalnie ale głośno. Niech wiedzą, że jesteśmy też zwykłymi ludźmi i potrafimy się solidaryzować nie tylko na czas meczu, ale poza stadionem też.
|
Dokładnie.
1) Tylko protest poza stadionem ma szanse na jakikolwiek odzew w społeczeństwie, mediach i władzach. To co się dzieje na meczu nikogo poza kibicami nie obchodzi.
2) Protest z brakiem dopingu to NAJGORSZA z możliwych opcji - po pierwsze to działanie takie jakiego oczekują tuski tzn. "proszę, postraszyliśmy i jest spokój", a po drugie brak dopingu (dodatkowo wymuszany tak jak było na meczu z Lechem) alienuje "pikników". A udział "pikników" i jedność kibiców jest warunkiem koniecznym do powodzenia akcji protestacyjnych.
3) Kibice a kluby - nie przychodzenie na mecze, przeciwstawianie się klubom to też są pomysły od tzw. dupy strony. Przecież w tym sporze stoimy po tej samej stronie, tylko kluby czy Ekstraklasa (PZPN pomijam, bo im to bliżej do rządu - nie zależy im na piłce tylko na posadach i kasie) muszą działać politycznie i spokojnie. Oni nie mogą na dzień dobry iść na wojnę z władzą, bo wiedzą w jakim świecie żyjemy. Polska nie jest krajem demokratycznym, władzy nie zależy na sporcie w ogóle - przypomnijcie sobie bukmacherów i jak się sprawa skończyła - ich skasowano i wyrzucono z przestrzeni publicznej, wydymano polskie kluby, które straciły miliony, a automaty Rysia i Mira (od których zaczęła się afera) hulają w najlepsze.