|
Jeśli czytaliście za młodu komiksy z Kaczorem Donaldem, to zapewne wiecie, że specjalnie inteligentny i życiowo mądry to on nie był. Często zdarzało mu się popełniać błędy i często próbował je naprawiać kolejnymi błędami (trochę jak sędziowie w naszej ekstraklasie).
Bardzo mądre słowa napisał Kurt - skończy się sezon, temat ucichnie i będzie szukanie nowej "zabawki procentowej". Podejrzewam, że wszystko skupi się na drogach i transporcie samochodowym, no nieważne...
Wczoraj byłem na E. Było mi głupio, kiedy w 45 minucie, wraz z mą Lubą, opuściliśmy stadion. W holu byliśmy tylko my i jeszcze kilka osób, którym zabrakło napojów. Nie do końca wiedziałem, o co chodzi z protestem (miałem zajęcia od wczesnego ranka do samego wieczora; dopiero jak młyn zaczął śpiewać o oprawie, to pokapowałem), myślałem, że może Śląskowi albo Lechii stadion zamknęli, ewentualnie wymyślili coś nowego w sprawie "walki" z kibicami. No nieważne. Ze swojej strony zrobiłem wszystko, żeby zachować się zgodnie z odgórnymi założeniami. Wielu ludzi postąpiło inaczej. Dlaczego?
- chęć wspomożenia piłkarzy (to sprawa fundamentalna. Podejrzewam, że górne E nie zaczynało dopingu po to, by rozzłościć E, tylko po to, by wspomóc piłkarzy [zresztą było już o tym pisane],
- niedoinformowanie (wielu ludzi siedzących obok mnie zastanawiało się, czym ten Tusk tak poirytował naszych fanów. Nie mieli oni żadnej świadomości tego, o co się rozchodzi),
- ogromna ilość "jednomeczowców" (było ich niezwykle dużo, tylko kilka osób z sektora widziałem wcześniej na meczach).
Jeśli chodzi o protest, to po poście Kurta zacząłem zastanawiać się, czy nie będzie najlepiej dać panu premierowi znudzić się jego nowym wrogiem. No ale to chyba nie jest najlepsze rozwiązanie...
Może warto zastanowić się nad jakąś inną formą protestu (chociaż na ten jeden, tak BARDZO WAŻNY mecz). Przecież panowie rządzący mają głęboko gdzieś to, czy dopingujemy, czy nawzajem się wyzywamy. Może nawet bardziej się cieszą, gdy się wyzywamy. Jeśli mecz ma być przy milczących trybunach, to ja proponuje, żebyśmy po prostu nań nie przychodzili, tylko zebrali się pod stadionem. Kiedy pan Basałaj wejdzie na lożę i weźmie pod ramię pana Cupiała, by pokazać mu (niczym jakiś dowódca wojsk królowi) połacie naszego stadionu, mocno się zdziwi, gdy będzie na nich pusto. Milczenie UDERZA TYLKO W PIŁKARZY, a oni są najmniej wszystkiemu winni.
Nie uczyniłeś mnie garbatym
Dzięki Ci za to Panie
|