|
Wczoraj był jeden ze smutniejszych meczów na jakim byłem. Rozumiem rozgoryczenie ludzi, którzy włożyli mnóstwo pracy w przygotowanie oprawy. I rozumiem spontaniczny protest. Z drugiej strony mogę zrozumieć rozpaczliwą próbę uratowania odbycia się następnycyh meczów przy udziale publiczności przez Zarząd. Stąd zawieszenie oprawy, stąd rygorystyczne sprawdzanie biletów.
Po zamknięciu Lecha i Legii miałem przeczucie, że stadiony będą zamykane z rozdzielnika, dziś ten jutro tamten. Dzisiejsze zapowiedzi zamknięcia czterech stadionów to potwierdzają. Myśle, że Ci z Zarządu to też wiedzą. Obawiam się, że w tym roku fety nie będzie. Po derbach będzie pewnie dość powodów, żeby zamknąć nasz stadion, a nawet jak nie będzie to i tak zamkną bo tak będzie wychodziło z rozdzielnika.
Protestować można i trzeba, ale cokolwiek się robi należy pamiętać, aby nie zaszkodzić Wiśle.
To co wydarzyło się wczoraj ma swoje głębsze korzenie.
Po pierwsze: organizacja. Trzeba było się spodziewać, że jak się ogłasza tak głęboki protest 6 godzin przed meczem, bez dobrego nagłośnienia i wytłumaczenia sprawy to może wyjść klapa.
Po drugie: podziały. U niektórych niezmącone niczym poczucie wyższości (po obu stronach) powinno być przedmiotem badań. Jeżeli zaczepia się, nie mając o nim zielonego pojęcia o jego specyfice sektor E to trzeba się liczyć, że taka zaczepka nie pozostanie bez odpowiedzi. I na odwrót.
Demagogia niektórych wypowiedzi przeraża. Tym którzy chcą przeżyć oczyszczenie w I lidze i twierdzą, że tylko sektor G tam się pojawi chciałbym przypomnieć, że ostatnio mieliśmy okazję do wykazania się. Ta okazja nazywała się Sosnowiec. Jakoś nie widziałem tam 5 tysięcy fanatycznych z G. Widziałem 500. I drugie 500 z E.
Myślę, że czas pomyśleć o Wiśle. Obie strony mają coś za uszami. Dalsze rozdrapywanie tego incydentu nie służy ani Wiśle ani jej kibicom. Aby zachować wartości ruchu kibicowskiego należy po prostu przeczekać. Ta akcja ma charakter polityczny, nie ma głębszych podstaw ekonomiczno-społecznych. Jak się rządowi znudzi to odpuści, zamykanie w nieskończoność stadionów przestanie być medialne. A kluby doskonale wiedzą, że bez atmosfery na trybunach to na nasze "widowisko piłkarskie" przyjdzie raptem 50 % widzów. Za pół roku po tej akcji może pozostać wspomnienie. Najgorsze co może nas spotkać to rozbicie i polaryzacja kibiców, które tak naprawdę fundujemy sobie na własne życzenie. Ażeby nie było tak, że za pół roku nikogo z władz nie będzie interesowało jakie kibice robią oprawy i doping, tylko już nie będzie nikogo komu będzie chciało się to robić.
|