Wyświetl pojedynczy post
Reszczu
Junior Member
 
Od: 09.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2807
Stary 12.05.2011, 12:52
szprotson napisał(a):Wyświetl post
ehh brak słow

klub potrzebuje zarówno pikników jak i fanatyków. Dlaczego na siłe staramy się poróżnić.

Na wyjazdy jeżdzą ludzie z każdego sektora z czego 1 zarabia 1200 pln a drugi 5200. Jeden lubi krzyczeć i dopingować przez cały mecz inny dopinguje w momentach w ktorych może, bo naprawde cięzko jest dopingować jeśli ktoś przyszedł emocjonować się pięknym sportem jakim dla niego jest pilka nozna.Szkoda ze dla niektorych fanatykiem jest ten co krzyczy przez cały mecz a ten który przejezdza 300km traci weekend byle tylko pobyć na Reymonta22 i pocieszyć się grą piłkarzy. Zrozumcie że na stadionie trzeba ze sobą zyc w symbiozie.
Snow-masz racje koszt 1 wyjazdu moze byc wiekszy niż karnet tylko czy te ponoszone przez kibicow koszta dają przychod Wiśle Kraków ?Nie. Przychód daje jej byle piknik kupujacy bilet/karnet/koszulke/skyboxa i dzieki temu przychodowi klub moze osiagac sukcesy a co za tym idzie sa wlasnie ciekawsze wyjazdy.
Wczorajsza akcja była wiadoma dla osob z sektora G i tych czytajacych Skwk.Reszta nie wiedziała OCB. To jest ich wina? NIE.

I nie mozna mówic ze sektor E wypiął sie, wyłamał z protestu. NIE! Oni po prostu widząc brak G nie potrafili tego zdzierżyć, a dokładnie tego że widzieli ze pilkarze bez dopingu grają słabiej w związku z czym postanowili im pomóc tyle ile potrafią. Ta sytuacja ma zalety, gdyż kibice z E teraz mogli dostrzec jak wiele robi ten spiewajacy cały mecz sektor G a na koniec dostali zjebe .Glupie uczucie dla wielu ludzi którzy po prostu zeszli ze starej dychy na krzesełko by w końcu oglądnąć mecz,a ktoś im krzyczy "frajerzy"

Wisła powinna jednoczyć. Jedni tutaj są dla widowiska inni dla atmosfery a inny w innych celach,ale to wszystko jest pod jednym dachem wiec traktujmy sie z szacunkiem.

O Szprotson, zgadzam się z Toba w 100%.
Według mnie nie wolno szydzić z kibiców po szalu tylko i wyłącznie dlatego, że siedzą na innym sektorze. Tak samo jak należy się szacunek utrasom jeżdżącym, dopingującym i angużującym się w oprawy meczowe, tak samo należy się szacunek tzw. "piknikom" (nienawidzę tego słowa), którzy często po prostu przychodzą oglądnąć mecz, a sami często są ludźmi, którzy jeszcze nie dawno byli mocno i aktywnie zaangażowani w życie Wisły. Trzeba pamiętać, że żaden klub nie istnieje bez ultrasów i pikników.
Ostatnio edytowane przez Reszczu : 12.05.2011 o godz. 12:55.
Odpowiedz cytując