Wyświetl pojedynczy post
Worcester
Senior Member
 
Od: 03.2007
Skąd: z trybun

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2499
Stary 10.05.2011, 09:57
Idąc do szkoły, na boisko, na plac zabaw, dziecko usłyszy na tyle dużo wulgaryzmów, że mogłoby niejednego z nas podszkolić w tej kwestii.
Sprawa rozbija się o to, aby ludzie zrozumieli, że biorąc udział w konkretnym wydarzeniu, w którym prym wiedzie określona grupa społeczna, nie należy przyjmować postaw wywrotowych. Idąc do teatru, nie zawitam tam w dresie, prosto z siłowni, a na upartego mógłbym głosić hasła o dyskryminacji z powodu ubioru. Trzeba uszanować zwyczaje jakie panują w danym miejscu. Jeśli komuś przeszkadzają przekleństwa, to nie powinien chodzić na mecze. To jest oczywiste.
Swoją drogą rośnie nam społeczeństwo ciot, które na okrzyk "k.rwa" doznaje szoku psychicznego i udaje się na wewnętrzną emigrację. Najlepszym tego przykładem jest redaktor z gadzinówki Szechtera.
"O, jakże szybko nastrój prysnął wzniosły!
Albowiem w kraju tym zaczarowanym,
gdzie — jak w złej bajce — ludźmi rządzą osły,
jakież tu mogą być właściwie zmiany?
Tu tylko szpiclom coraz większe uszy
rosną, milicji — coraz dłuższe pałki,
i coraz bardziej pustka rośnie w duszy,
i coraz bardziej mózg się staje miałki.
Tu tylko może prosperować gnida,
cwaniak i k...a, łotr i donosiciel ."
Janusz Szpotański
Odpowiedz cytując