Ja mam znajomego który boi się iść z dzieckiem do zoo, bo podobno małpy strasznie plują przez kraty.
Jak ktoś ma fobie to jego sprawa, ale dawanie takiego kogoś za dowód na cokolwiek, to delikatnie mówiąc nadużycie. Jedynym uzasadnionym powodem obaw o bezpieczeństwo dzieci na stadionie może być ilość ludzi. W 30 000 tłumie może się zdarzyć coś co w innych okolicznościach się nie zdarza. Dlatego o ile dawniej kiedy stadiony były jeszcze z poprzedniej epoki i wyjście z sektora po meczu nie było łatwe można się było o bezpieczeństwo dzieci obawiać. Jednak teraz kiedy funkcjonują sektory rodzinne a stadiony w większości przypominają galerie handlowe wszelkie obawy to szukanie dziury w całym. Wulgaryzmy stadionowe to mam wrażenie druga liga wulgaryzmów i nie będą one dla dziecka żadną nowością, chyba ze zabierzemy pięciolatka, ale wtedy berbeć będzie miał tysiąc innych ważniejszych problemów niż to co krzyczą kibice. Podsumowując oczywiście można sie bać iść na mecz cała rodziną tak jak można się bać iść do opery całą rodziną pytanie czy strach ma jakiekolwiek uzasadnione podstawy czy opiera się na fałszywej medialnej propagandzie.
ps. Podobno w operze jak dobry śpiewak zaciągnie falsetem to dzieciom mogą eksplodować gałki oczne :-o .