Wyświetl pojedynczy post
flamengista
Piknik
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Kraków/Bronowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#12716
Stary 08.05.2011, 18:56
wislak68 napisał(a):Wyświetl post
Bardzo dziękuję za post ale z przykrością konstatuje że zupełnie nie odniosłeś się do postawionych pytań. Dlatego przepraszam za natarczywość ale pozwolę je sobie powtórzyć:
1. Wytłumacz mi proszę jak się ma zwiększenie nakładów na naukę (jak rozumiem z budżetu jeśli odwołujesz się do Gilowskiej) do Twojej definicji problemu czyli deficytu "prawdziwych liberałów"? Przecież prawdziwy liberał gdyby usłyszał że ma zwiększyć jakiekolwiek wydatki budżetowe złapał by się za głowę (no chyba że chodzi Ci o "po-liberalizm").
2. Podobny problem występuje przy takich rzeczach jak: małżeństwa homo, in vitro, aborcja itp. "Prawdziwy liberał" z definicji będzie za. A zatem pisząc o "prawdziwych liberałach" masz na myśli: albo coś zupełnie innego niż rzeczeni albo rozwiązaniem definiowanego przez Ciebie problemu (deficytu prawdziwego liberalizmu) powinno być oddanie władzy SLD.
1. Przede wszystkim prawdziwy liberał, przeglądając wydatki budżetowe zaczął by się zastanawiać "co z tego mamy"? Na chwilę obecną niewiele, więc albo trzeba:
a) zlikwidować całkowicie polską naukę, oszczędzając wydawane na nie pieniądze. To oczywiście rozwiązanie radykalne, skazujące nasz kraj i jego obywateli do pełnienia roli peryferiów UE, wykonujących tanie i nisko wykwalifikowane zawody.
b) zreformować całkowicie polską naukę. Reforma nauki w wersji liberalnej oznaczałaby prawdopodobnie:
- prywatyzację uczelni państwowych, a przynajmniej ich części;
- całkowite uwolnienie konkurencji, w tym konkurencji o środki na badania naukowe;
- zwiększenie nakładów na naukę, ale pieniędzy przyznawanych w trybie konkursowym - monitorując efektywność wydatkowania tych środków.
Zgadzam się, że liberałowie są za obniżaniem wydatków. Ale: wydatki na naukę polską są obecnie na tak mizernym poziomie, że wydatkowane środki są w zasadzie marnowane. Więc trzeba się na coś zdecydować: albo obciąć je całkowicie, likwidując polską naukę, albo podnieść do średniej dla OECD. Przy czym samo zwiększenie nakładów nic nie da, potrzebne są gruntowne reformy (nie "reforma" Kudryckiej).

Jakoś na Zachodzie uznają, że w naukę opłaca się inwestować, więc nawet liberałowie opowiadają się za znacznymi nakładami na badania ze środków publicznych. Natomiast u nas sytuacja jest chora, więc trzeba się na coś zdecydować.

Co do pytania numer 2, to już na nie odpowiedziałem.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo