Troszkę z perspektywy trybun - generalnie - przeciętny mecz z bardzo ładnymi bramkami. Wisła zagrała inaczej niż zwykle, czyli bardzo mądrze taktycznie, wyczekując na błędy rywala (których Lechia popełniła mnóstwo). Fajnie grał Melikson (zdecydowanie Lechiści zostawili mu zbyt dużo miejsca), Chavez czyścił wszystko, a Genkov dawał Wiślę ogromną pewność siebie. Słabszy mecz Małeckiego. Na plus na pewno, że nikt się bodajże nie wykartkował przed dopiero arcyważnymi meczami.
Lechia - drugą połowę można przemilczeć, bo to tragedia była

W pierwszej połowie było troszkę lepiej (co nie znaczy, że dobrze...), szarpał na zmianę Lukjanovs (zwłaszcza) i Traore (bramka z trybun wyglądała na prawidłową, ale jednak spalony). Generalnie w wykonaniu Lechii bardzo słaby mecz, co tylko potwierdza słabszą dyspozycję wiosną.
Na trybunach jakoś dziwnie piknikowo, doping przeciętny imho, jednak pogoda, alkohol i zgodowy mecz, troszkę wynik zrobiło chyba swoje
Edit:
Kafarski na konferencji się po prostu zbłaźnił. I tym "duchem gry" i stwierdzeniem "graliśmy w Krakowie". Chyba jednak śmierć mamy zbyt mocno na niego wpłynęła.