|
W Fakcie czytałem komentarze Zbyszka Bońka oburzonego zachowaniem kibiców. Że to niby on by nie poszedł z dzieckiem w Polsce na mecz. Tak jakby we Włoszech było super. Derby Rzymu, kibice Napoli, skuter rzucony z trybun przez kibiców Interu, przerwany mecz ligi mistrzów bo trafili sędziego. To nic nie znaczy. Tylko nasi kibice są be i stadiony niebezpieczne. Hipokryzja do potęgi n.
A ja się pytam co takiego wieliego się stało w tej Bydgoszczy? To że kibice Legii na oczach działaczy PZPN wbiegli na murawę przed końcem. To trzeba było przerwać mecz. Gdzie były służby porządkowe? A potem nic takiego nie zrobili cieszyli się ze swoimi piłkarzami.
A kibice Lecha? Ok. wyrwali ze 2 kraty, zniszczyli głośnik i może ze 20 krzesełek. Straty 40 tys. (śmieszne), nawet nikt nie został ranny. Jakaś reporterka dostała jedynie kopniaka.
Ok, nie powinno to mieć miejsca ale nie domonizujmy. Zrobili z tego taką aferę jakby co najmniej z 5 osób zginęło, 100 policjantów w szpitału a cały stadion zniszczony...
-> 2 PL - NIELICZNI ALE FANATYCZNI <-
|