I proszę, po mojej wczorajszej 'miażdżącej' refleksji o wracaniu Legii do gry o mistrza, dziś mam jeszcze większą bekę. Otóż Jagiellonia jest już absolutnie na wyciągnięcie ręki. Już nie musi się nigdzie potykać, wystarczy wygrać wszystko do końca.
Teraz czekać na wygraną Lechii i najgorsza Legia od X lat może na koniec sezonu na poważnie powalczyć. Parodia.
W tej kuriozalnej sytuacji nie mogę nie wierzyć w mistrza. Damy rade

Jeśli wygramy wszystko do końca

to mamy mistrza
Podwójna korona!
P.S. Jeszcze trzeba ogarnąć co w sytuacji równej ilości punktów z Wisłą na koniec. Bo mam podejrzenie, że nie bedzie liczony bilans bezpośredni tylko dodatkowy meczyk
Bydgoszcz?
