wislak68 napisał(a):

Abstrachując od jakości przykładu (z rzeczonej ulgi naukowcy korzystają w bardzo ograniczonym zakresie w przeciwieństwie do różnej maści "artystów" i "innych profesjonalistów" a jej przełożenie na "nakłady na naukę" jest już zupełnie iluzoryczne) wytłumacz mi proszę jak się ma zwiększenie nakładów na naukę (jak rozumiem z budżetu jeśli odwołujesz się do Gilowskiej) do Twojej definicji problemu czyli deficytu "prawdziwych liberałów"? Przecież prawdziwy liberał gdyby usłyszał że ma zwiększyć jakiekolwiek wydatki budżetowe złapał by się za głowę (no chyba że chodzi Ci o "po-liberalizm").
Podobny problem występuje przy takich rzeczach jak: małżeństwa homo, in vitro, aborcja itp. "Prawdziwy liberał" z definicji będzie za. A zatem pisząc o "prawdziwych liberałach" masz na myśli: albo coś zupełnie innego niż rzeczeni albo rozwiązaniem definiowanego przez Ciebie problemu (deficytu prawdziwego liberalizmu) powinno być oddanie władzy SLD.
|
Ach, to jest banalnie proste. Prawdziwy liberał sprywatyzowałby polskie uczelnie, wprowadzając w miejsce rektorów sprawnych menedżerów. I wprowadziłby powszechną odpłatność za studia.
Wbrew pozorom, miałoby to kolosalne przełożenie na polską naukę. Bo polscy naukowcy nie badają, tylko wyłącznie uczą, w trybie masowym. Ponadto robią za urzędników i administrację. Dokładnie tak, jak lekarze w państwowych szpitalach.
BTW: prawdziwy liberał wie, że tworzenie nowoczesnej gospodarki nie jest możliwe bez nakładów na badania naukowe. Ale tu trzeba sensownie wydawać pieniądze i zarządzać całym systemem. Jedna, odpolityczniona i niezależna od polityków Fundacja na rzecz nauki polskiej robi więcej, niż całe ministerstwo, mimo że dysponuje ułamkiem publicznych środków.
Co do aborcji, in vitro etc. Pełna zgoda, tak postępują liberałowie. Problem w tym, że duet PO-PiS porusza te sprawy, bo wie, że budzą emocje. Ale ostatecznie nic w tej sprawie nie robi, bo to tzw. tematy zastępcze. Tymczasem zadłużenie państwa i deficyt budżetowy osiąga historyczne maksimum, ale media rozmawiają o zamykaniu stadionów.
Nie chodzi więc o to, jak ten problem rozwiązaliby liberałowie, ale jak liberałowie podchodziliby do realnych problemów, szczególnie gospodarczych.