Wyświetl pojedynczy post
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#12707
Stary 07.05.2011, 13:29
Don Donson napisał(a):Wyświetl post
"Prawdziwy liberał" czyli Milton Friedman i np. von Hayek (mentor Thatcher).
Kwestia liberalizmu w nauce opiera się na jej komercjalizacji i równowadze rynkowej w dostępie do wiedzy, która w naszych warunkach jest nieosiągalna. W USA są tzw. kredyty studenckie, dzięki których parchy z Wallstreet mogą spekulować cudzymi walutami - tak w skrócie.

UJ otrzymał olbrzymią dotację w zeszłym roku, ale nie zmienia to faktu, że poziom kadry naukowej złożonej ze starych profesorów, utrudniających młodym naukowcom postęp powoduje, że tamci realizują się zagranicą a nas uczą stare parchy z problemem alkoholowym, niedookreśloną orientacją seksualną albo po prostu żydzi.
Uważam że studia zaoczne to ściema, na której uczelnie tylko się pasą i finansują studia tzw "darmowe".
Swoją drogą jakby były płatne wszystkie studia (efekt skali znacznie obniżyłby poziom konieczny do osiągnięcia równowagi) to nie obyłoby się bez wykluczeń...ale może nie aż tak drastycznych jak w ujęciu Friedmana.

W Polsce jest kłopot z tzw. transferem technologii bo:
- uczelnie zajmują się nikomu nie potrzebnymi badaniami (są finansowane przez Państwo, więc nikogo nie interesuje co stare profesory wyrabiają),
- biznes nie jest zainteresowany wejściem w naukę bo "profesory" doją kasę a nic z tego nie wynika,
- kradzieże intelektualne, plagiaty - wyniki badań doktorantów są "przytulane" przez "profesurę" i ci pierwsi nie silą się specjalnie na coś odkrywczego.
- profesory chcą kasy, więc nie pracują z biznesem dla idei (pomimo państwowej pensji), wolą wysłużyć się asystentem na wykładzie - walną jeden egzamin i są zarobieni.
Dzięki za tak wyczerpującą analizę. Od siebie dodam tylko że:
1. Nie postawiłem pytania kto to jest "prawdziwy liberał". Pytanie brzmiało kto jest "prawdziwym liberałem" wg. moderatora flamengisty (jego zdaniem: "Od dawna nie ma na scenie politycznej prawdziwych liberałów i takie są tego efekty"). Z kontekstu jego wypowiedzi wynikało jednak że pisząc o "prawdziwych liberałach" ma na myśli kogoś zupełnie innego.
Ale odnosząc się do Twojej definicji powiem tylko że bardzo obawiałbym się definiowania poprzez podawnie nazwisk. Panowie potrafili bowiem prowadzić między sobą naprawdę zażarte polemiki skutkiem czego "liberał Hayeka" i np: "liberał Friedmana" mogą się naprawdę dość mocno różnić w poglądach.
2. Jak rozumiem Twoja wypowiedź dotycząca "liberalizmu w nauce" potwierdza moje stwierdzenie dotyczące jakość przykładu podanego przez kolegę flamengistę. Ze swojej strony dodam że na pewno nie jestem specjalistą w temacie "nakłady na naukę" ale powiedzmy że pewną wiedzę w tym zakresie mam i generalnie zgadzam się z Twoimi tezami.