Cytat:
(...)
b) spędził kilka lat w środowisku kibicowskich, a nie z pilotem przed telewizorem
c) przejrzał na oczy i nie zasłaniał się dobrem rodziny, z którą możesz iść do parku, do cyrku, do zoo, a niekoniecznie na mecz
d) nie pisał na temat o którym nie masz zielonego pojęcia
|
emj10 :
b.) i c.) - czy
środowisko kibicowskie oznacza, że ludzie, którym zależy na spokojnym obejrzeniu meczu nie mają prawa wstępu na stadion? Proszę, nie rzucaj hasłem w stylu "spokojnie to w knajpie/domu". Stadion ma kilkadziesiąt tysięcy miejsc, jest na nim miejsce i dla "piknikowych" rodzinek (oraz dla mnie chociażby) i dla ultrasów. Bez wyzwisk, z fajnym dopingiem dzieciaki z "piknikowych rodzinek" po kilku latach będą przychodzić do ultrasów i z nimi śpiewać. Pikniki też mogą ładnie pośpiewać, jeśli się im to kulturalnie wyperswaduje - stwierdzeniem "to przecież fajna zabawa, pośpiewać razem piosenki dopingujące Twój zespół".
Niektórzy są na meczu po to, by go przede wszystkim zobaczyć. Nie tylko śpiewać, a już na pewno nie po to, by rzucać mięsem na przeciwników czy PZPN.
Odmawiasz im prawa wstępu na mecz? Z jakiej racji? to oni w dużej mierze ten klub utrzymują. Chodząc całymi rodzinami na droższe sektory, wykupując w sklepikach klubowych koszulki, płacąc krótko mówiąc. Ultrasi tworzą atmosferę i chwała im - nawet nie wiesz jak cudownie może czuć się człowiek będący poza granicami kraju, oglądający ze znajomymi (nie-Polakami) spotkanie, który słyszy opinie
"świetny doping, niesamowita atmosfera, cóż za klimat".
Cytat:
|
A co do pójścia do parku - czyżby? Miło, że dbasz o jednolitość na stadionie, tylko i wyłączonie osoby, potrafiące wszczynać burdy - rodzin nie chcemy, bo i po co? Przeszkadzają Cieszę się, że nasz klub ma inne podejście I dba o rodzinne pakiety Wszak w dużej mierze rodziny prowadzą do większej frekwencji na stadionach, którą ty masz w poważaniu pisząc takie teksty.
|
O - to,to!
Tak jeszcze dopowiadając do wypowiedzi Euphiego - zwróć uwagę na korelację pomiędzy nagłaśnianiem pewnych spraw w mediach, a sytuacją w polskiej polityce. Nie wiem czy ktoś tutaj ma szansę na bieżąco śledzić sytuację w innych państwach, więc szybko dopowiem - tak jest wszędzie. Partie mają w swoich szeregach specjalistów od PR. Muszą oni działać w ten sposób, żeby owa partia miała możliwość prowadzenia takiej a nie innej polityki. Stąd przykładowo - poczytajcie co obecnie dzieje się w Sejmie. Jakie są czytania i głosowania. To schodzi na drugi plan, bo głośniejsza jest sprawa kibiców. Powiecie, że tak działa tylko Tusk? Nie. To samo działo się w czasach PiS, SLD, AWS-UW, SLD-PSL i wcześniej. Od 1990 roku niektóre burze medialne były tylko i wyłącznie wynikiem sprytnej manipulacji. Teraz to weszło na inny poziom - wraz z profesjonalizacją partii politycznych w Polsce zaczyna to być wręcz naturalne.
Co zrobił Tusk, a raczej jego zaplecze? wykorzystali przychylność niektórych mediów, a całość potoczyła się swoim torem. Pieprzenie, że to Tusk i ktoś inny by tak nie robił jest ... no właśnie, pieprzeniem. Tak wygląda polityka, smutne.
---
Jeszcze jedno. Wiem, że wielu z Was uważa, że brata się nie wydaje. Też tak mam. Ale jeżeli jeden z drugim barany rzucą nożami na murawę, albo przejadą się po Kielcach z finkami czy innymi motylkami w rękach - wtedy Wiślaków zaczyna się nazywać nożownikami. Całą społeczność, wszystkich. Jeżeli ktoś jest - przepraszam za sformułowanie - głupcem niech cierpi on, a nie cały klub w tym i my - kibice.
---
A`propos Euro. Naprawdę? W dupie? Mieszkam obecnie w Portugalii i miałem możliwość podziwiania co zrobił ten kraj przed Euro w 2004 roku. Moi znajomi pokazywali mi wiele fragmentów miejskich, które zostały zmienione przed mistrzostwami. Widziałem zdjęcia, rozmawiałem nawet z kilkoma osobami odpowiedzialnymi za planowanie przestrzenne z 2001/02 roku. Pytając ich o to, czy w kraju takim jak Polska - który w strukturach europejskich jest ledwie kilka lat - jest możliwy równie szybki "remont" spotkałem się z opiniami w stylu "cieszcie się, że możecie cokolwiek zrobić". Portugalia postawiła przede wszystkim na koleje, drogi i transport miejski. Przy czym ich drogi i transport między miastami (kolej, autostrady etc) były robione już w latach 80. i 90. i wystarczał jedynie remont. Polska sporo na tym Euro zyskała i zyska, nieważne czy ktoś będzie pieprzył o takiej czy innej "stracie". Jak można do cholery stracić na tego typu przedsięwzięciu?! Rafkur - twierdzisz, że wszystko jest prowizorką? Nic się nie rozwija? Dziwne, przyjechałem tam nie tak dawno po rocznym nie-pobycie i wyglądało to całkiem sensownie. Może ja mam jakieś przywidzenia?
Ok. To nie jest tak, że robimy się drugimi Niemcami w rok. Ale podejście pt. "wszystko jest złe, będzie gorzej, a polityce tylko by kradli" jest troszkę ... jak by to rzec, dziwne? Doskonale musisz sobie zdawać sprawę, że niewykonalnym jest w trzy lata nadrobić 10-12 lat straty do Zachodu - w rozumieniu Francji czy Niemiec. Portugalię
de facto już doganiamy - chociaż gdybym miał porównać standard życia przy średniej pensji to w Polsce jest - moim zdaniem - wyższy. Rozumiem, że chcielibyście wszyscy kraj mlekiem i miodem. Sam jestem zawiedziony tym, że przez 11 ostatnich lat sporo spraw stoi w miejscu, że kolej rozwija się żółwim tempem, że niektóre zmiany prowadzą do gorszego (vide edukacja wyższa ... zresztą niższa też). Ale niedostrzeganie tego, że Polska się rozwija ... cóż. Ja bym się nie śpieszył z tego typu sformułowaniami.
---
Legion stwierdza, że Euro to jedynie kasa z biletów. Porto (a dokładnie : sklepikarze, knajpy, hotele etc) w ciągu miesiąca mistrzostw zarobił tyle ile w pozostałych 11 miesiącach 2004 roku. Źle? Turystyka będzie napędzona, przyjedzie wiele osób, które będzie mogło na własne oczy przekonać się o tym, czy Polska jest np. gotowa na lokalizowanie kolejnych centrów biznesowych.
---
Zamykanie stadionów? Ja jestem zwolennikiem rozwiązania niemieckiego lub angielskiego. Żadnych barierek, świetna ochrona, browar na trybunach etc. etc. Miejsca dla fanów "od śpiewania" (Sudtribune na Borussii. Zresztą Niemcy są jedynym krajem, gdzie zezwolono na posiadanie miejscówek stojących w czołowych ligach europejskich) i dla tych siedzących. Atmosfera świetna, bezpiecznie etc. Jedna burda, zwyzywanie ochrony i inne tego typu wyskoki kończą się zakazem. Respektowanym, na wszystkie stadiony piłkarskie kraju.
Jak do tego dojść? zamykanie stadionów to głupota, zamyka się drogę normalnym kibicom nie biorącym udziału w rozróbach. Ale dobrze by było, gdyby stowarzyszenia i sami kibice dojrzeli do tego, by samemu karać idiotów, którzy swoim zachowaniem wbijają sami sobie gwózdek do trumienki. A przy okazji pozwalają na tego typu dziwne jazdy rządu. Bo ci by stadionów nie zamknęli, gdyby ktoś nie rozpier...ł stadionu, nieprawdaż? Thatcher zamknęła wszystkie stadiony. Niekonstytucyjnie? Wygrała wszelkie pozwy.
Dynek - z tego co pamiętam nie pierwszy raz się z Tobą zgadzam.
Studio & ToTylkoJa - słowo o Portugalii.
Tak - dostała kopa w dupę w gospodarce. Nie - to nie Euro spowodowało kryzys. Rządzący tym krajem od 2002 roku PSD - PP z Barrioso na czele (tak, tym z Europy) tak jak wiele poprzednich rządów (socjaliści od 1995 do 2002) nie potrafiło sobie poradzić z zastojem gospodarczym kraju. Jedynie Euro było pozytywem w tym kraju. PSD-PP trafili na jedyny okres prosperity w ciągy ostatnich 20 lat w tym kraju. Mierzyli się z tym samym problemem co w Polsce - bodajże pod koniec lat 80. był okres reprywatyzacyjny, przeobrażenie kraju z rolniczego w ... no właśnie, w jakikolwiek. Problemy po rewolucjach kolonialnych, oddanie Makau ... Analogie do Polski są jeszcze inne - tak jak niedawno w Polsce duża część pieniędzy wewnątrz gospodarki Portugalii pochodzi od rodzin emigranckich - z USA, Anglii czy Brazylii. Słaby przemysł, jedynie rolnictwo i turystyka. Handel zagraniczny? taa...Jak myślicie ile dał takiemu krajowi turniej, podczas którego do kraju wpłynęły miliardy euro ?
Pomogę:
Bezpośrednie inwestycje zagraniczne od połowy lat 90. w zastoju, stały na arcy-niskim poziomie. Od początku XXI wieku (czyli od przyznania Euro) BIZ wzrastał aż do bodajże 2003 lub 2004 roku, gdy wynosił ponad 30 mln euro. Od 2004 znowu BIZ spada, ale powoli. Krótko mówiąc fala inwestycyjna przechodzi, a rząd nie umiał sobie poradzić z okresem po-Euro. Wystarczy zajrzeć na strony typu
http://where-to-invest-in-portugal.com/ .
Kończąc - wyjedźcie z kraju, powróćcie po roku i zobaczycie co się zmienia. Jak się siedzi na miejscu to się nie widzi nic. Szczególnie jak się nie chce widzieć.
ps. Proszę bez wjazdów personalnych, bez wyzywania od "partyjniaka", bez pieprzenia o "emigrantach, co to Polsce pomóc nie chcą". Już się naczytałem na ten temat i mam naprawdę dość. Swary, przytyki, agresja ... no ale po co? Wiślak jestem jak i Wy i dla Wisełki chcę dobrze. Tyle starczy.