|
Euro jest dla nas szansą? Ja bym się kłócił z tym poglądem. Przy 80% inwestycji hołdujemy zasadzie "zastaw się a postaw się", większość istotnych problemów zamiatane jest pod dywan w myśl zasady "byle do Euro". Na ta chwilę wygląda to tak, że to co się buduje budowane jest na kredyt który wcześniej czy później trzeba będzie płacić. Ok, jest to jakaś tam promocja kraju ale czy aby na pewno pozytywna? Co zobaczy przeciętny turysta z np Włoch, dla którego mecz jest tylko dodatkiem do wyjazdu wypoczynkowego? Zobaczy kolej która pamięta czasy Franciszka Józefa i cara, zobaczy zapyziałe dworce i lotniska, jakieś małe kawałki dróg przypominające to co zna ze swojego kraju. Zapłaci za piwo więcej niż płaci u siebie w Rzymie, zapłaci za hotel więcej niż płacił w Wiedniu itd. Nie twierdzę, że trzeba było to olać i nic nie robić. Ok, inwestycje są potrzebne tylko czy aby na pewno kolejność jest prawidłowa. Większość entuzjastów ochłonie dopiero rok po imprezie kiedy w budowie będzie jakieś 5 km autostrady a to co pozostanie z zeszłego roku albo się zacznie w kukurydzy a skończy w jęczmieniu albo już będzie remontowane ( patrz Autostrada Wielkopolska, szumnie zwana obwodnica zachodnia w Warszawie). Niestety ale większość inwestycji idzie na pokaz. Byle szybko i byle przed Euro , nie ważne za ile i jak.
Ostatnio edytowane przez rafkur : 07.05.2011 o godz. 11:54.
|