|
Jeżeli stowarzyszenia kibicowskie chcą cokolwiek ugrać w zakresie wizerunku kibiców muszą całkowicie zmienić taktykę. Wychodzenie ze stadionów i takie tam. Fajne, ale nieskuteczne.
Jak to mówili za dziadka Franciszka Józefa są jeszcze sądy we Wiedniu.
Akcja zero tolerancji i nieuchronność kary, to podstawa.
Dziennikarz skłamał i nazwał kogoś bandytą. Następnego dnia dostaje pozew do sądu o zniesławienie.
Na portalu internetowym jest artykuł o jakiś porachunkach pozastadionowych okraszonych zdjęciem trybuny G i podpisem "Pseudokibice Wisły". Jeszcze tego samego dnia stowarzyszenie śle pismo z żądaniem sprostowania i przeprosin zgodnie z prawem prasowym.
Poseł gada bzdury o kibicach. Odwiedzają go w trakcie dyżuru poselskiego zaniepokojeni, ale kulturalni obywatele z wyjaśnieniami.
Przepisy czy decyzje administracyjne dotyczące kibiców nie są w 200 % poparte prawem. Skarżyć do NSA, Trybunału itd.
Itd, itp.
Niestety science-fiction.
|