penia napisał(a):

|
Brak Genkova w ostatnich dwóch spotkaniach,stał się idealna wymówką dla usprawiedliwienia braku pomysłu na rozegranie ataku pozycyjnego.Nie przypominam sobie żeby w meczach z Cvetanem,prawie każda akcje próbowalibyśmy kończyć dośrodkowaniem.Naszym głównym problemem jest jednostajne tempo rozgrywania akcji,praktycznie nie wymieniamy podań z pierwszej piłki do przodu.Gra bez piłki w ostatnim meczu praktycznie nie istniała więc nie było z kim grać i z tego wynikały indywidualne akcje Małego czy Meliksona. Jeśli w meczu z Lechia nasi piłkarze będą nadal symulować zaangażowanie to marnie to widzę,bo nasi boczni obrońcy napewno z prezentują 2- 3 okazje dla Lechii. Wierze ze Maaskant przypomni naszym piłkarza,ze najwięcej punktów w tym sezonie zdobyli nieustępliwa walka przez 90 min. A jeśli chodzi o postawe Żurawia to moim zdaniem,on wrócił po to do Polski żeby się odbudować zwłaszcza psychicznie( moim zdaniem to zawsze była jego słaba strona,gdy tracił pewność siebie stawał się innym zawodnikiem) niestety gdy nie strzelił karnego w 90 min z Karabachem,sam przestał chyba wierzyć ze może znowu regularnie dobrze grać i zdobywać bramki.Gra Żurawia po powrocie do Wisły tak właśnie wygląda: niby kręci się wokół pola karnego ale bez wiary ze może zdobyć bramkę- niestety.
|
Nie chodzi o żadne usprawiedliwienie. Po prostu różnimy się trochę w ocenie naszej drużyny. Ty masz zastrzeżenia, ja uważam, że na tym etapie budowy zespołu, w tym składzie jest tylko tak jak może być. Jeśli mecz układa się po naszej myśli, jeśli wychodzi jakaś indywidualna akcja, jeśli któryś z naszych zawodników ma dzień konia, jeśli przeciwnicy nie wykorzystują naszych licznych błędów w defensywie, wygrywamy... W innym przypadku jest bardzo ciężko. Ta drużyna ma jeszcze zbyt wile "niedoróbek" i słabych stron, żeby występy takie, jak ze Śląskiem czy Górnikiem mogły dziwić. Mnie nie dziwią i nie wkurzają. Co więcej jestem zadowolony z tego, co mamy, bo zawdzięczamy to nie tyle naszej klasie, ale jeszcze większej słabości innych.
Tekst o Cwetanie dotyczył głównie meczu ze Śląskiem, bo tam rzeczywiście przydałby się choć jeden zawodnik, który potrafi grać głową w sytuacji, gdy atak pozycyjny i szybka gra kombinacyjna nam nie idą i jesteśmy bezradni.
Do czasu, kiedy nasi obrońcy zaczną grać o 2 klasy lepiej lub na ich miejsce nie przyjdą zdecydowanie lepsi zawodnicy, mecze jak ten z Górnikiem czy Śląskiem będą się nam przytrafiały. Czasami mam wrażenie, że wystarczy kopnąć piłkę w kierunku naszego pola karnego, żeby robiło się "gorąco". Nam to, niestety, tak łatwo nie przychodzi. I to jest główny problem.
Po obronie powinniśmy zająć się ofensywą. Wszyscy to wiemy, ale powtórzę jeszcze raz, potrzeba nam 2 napastnika z prawdziwego zdarzenia. I kogoś dużo lepszego w miejsce Jirsaka i Sivakowa. To w pierwszej kolejności. Bo potem zabrałbym się za prawdziwych konkurentów dla Kirma i Małego.