Opinia prof. Marka Żylicza, eksperta międzynarodowego prawa lotniczego na temat "porozumienia" ws badania katastrofy smoleńskiej :
"Decyzję o tym, żeby podstawą badania przyczyn tej katastrofy był załącznik 13. konwencji chicagowskiej, podjęli więc sami Rosjanie, nie konsultując jej ze stroną polską. Rząd Donalda Tuska, zaskoczony całą sytuacją, ją tylko zaakceptował. Premier nie dysponował przy tym żadną opinią prawną, czy będzie to zgodne z prawem i korzystne dla nas."
"Dopiero po wyrażeniu zgody okazało się, że postanowienia tej konwencji nie mają zastosowania do takich lotów, jaki odbywał się Tu-154M do Smoleńska. Jak przyznaje Żylicz, lot ten należy traktować jako państwowy-niewojskowy, co oznacza, że nie podlega on reżimowi konwencji chicagowskiej. Decyzja rządu była więc błędem."
" mając żadnego wpływu na prace MAK, pośrednio zgodził się na to, by to ta instytucja samodzielnie przygotowała raport końcowy i bez uzgodnienia jego treści z polską stroną przedstawiła swoje wnioski opinii międzynarodowej. Jednocześnie polski rząd ma związane ręce, jeśli chciałby odwołać się od treści raportu MAK. Jak przyznaje prof. Żylicz, w załączniku 13. do konwencji nie ma żadnej procedury odwołań. Zaskarżenie raportu do Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) lub Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (MTS) także nie przyniesie polskiemu rządowi żadnych korzyści. Jak zauważa Żylicz, w ciągu 60 lat działania ICAO żadna z pięciu spraw rozpatrywanych w tym trybie przez długie lata nie została rozstrzygnięta przez Radę ICAO ani MTS, a strona skarżąca uzyskiwała jedynie szansę nagłośnienia sprawy.
Skutkiem błędnej i nieprzemyślanej decyzji rządu o prowadzeniu badań przyczyn katastrofy smoleńskiej na podstawie załącznika 13. konwencji chicagowskiej jest więc brak wpływu na raport końcowy MAK i brak realnych możliwości zaskarżenia i podważenia tezy postawionej przez Rosjan, że to wyłącznie polska strona przyczyniła się do tej tragedii."
"Rząd polski kilkakrotnie mógł się ze zgody na oddanie śledztwa Rosjanom wycofać. (...) Nie dokonując jednak żadnej analizy prawnej i nie zastanawiając się nad skutkami swojej decyzji, nie skorzystał jednak z tej możliwości, całkowicie ufając stronie rosyjskiej."
http://www.rp.pl/artykul/652559_Bled...u_z_Rosja.html